31.12.15 Dziennik- Sylwester
Hej :) Dzień jak każdy, wstałem o godzinie 11:00. Późne śniadanie, jakaś gimnastyka kąpiel i wyjazd na sylwestra. W sumie sam byłem w szoku, że dałem radę poruszać się bez większych trudności w asyście ślicznej o smukłej linii laski (kuli) o imieniu Marzena. Fakt na imprezie bawiłem się siedząc, nucąc słowa piosenek i kiwając głową w rytm muzyki. Z boku musiało to komicznie wyglądać i ktoś mógł przyrównać mnie do kogoś z chorobą sierocą :)) Co do północy to wszyscy wyszli składać sobie życzenia i obejrzeć wystrzelone petardy. Ja zostałem na sali że względu na kondycję nóg . Po powrocie złożyły mi życzenia: 2 szwagierki i dwie córki jednej szwagierki no i chyba teściowa. W sumie czego się dziwić pępkiem świata nie jestem. Po północy jeszcze dwie godzinki byliśmy i powrót do domu. Z opuszczeniem sali w sumie problemów też nie miałem. Można powiedzieć że mniejsze były niż z wejściem na salę, może dzięki temu że wypiłem kilka kolejek co rozluźniło mięśnie. N...