Leczenie. Naturalne stwardnienia rozsianego.
Stwardnienie rozsiane, dieta i leczenie naturalne – moje przemyślenia po latach
15 kwietnia 2026
Podsumowanie
Po kolejnych rozmowach i własnych doświadczeniach jeszcze mocniej utwierdzam się w tym, że w sprawach zdrowia trzeba myśleć samodzielnie. Nie każdy lekarz ma rację, nie każdy lek pomaga, a dieta, suplementacja, ruch i nastawienie psychiczne potrafią zmienić więcej, niż wielu ludziom się wydaje.
Treść
Wiecie co? Niedawno rozmawiałem z pewną osobą — inteligentną, rozsądną. Uparcie namawiała mnie, żebym korzystał ze służby zdrowia, jeździł do poradni SM i leczył się pod okiem specjalistów.
A ja jej wprost powiedziałem, że coraz mniej ufam lekarzom, a coraz bardziej sobie.
Nie twierdzę, że wszyscy lekarze są źli. Są tacy, którym naprawdę warto zaufać. Ale są też tacy, którzy są całkowicie oderwani od rzeczywistości. Szczególnie wtedy, gdy w grę wchodzą leki.
Sam przekonałem się o tym na własnej skórze. Brałem baklofen i do dziś uważam, że bardzo mnie osłabił. Bywało tak, że człowiek praktycznie nie miał siły wstać. To nie jest nic śmiesznego. Możesz walczyć z mięśniami, zmuszać ciało do wysiłku, ale nie zawsze organizm daje radę.
Dlatego od dawna bardziej skłaniam się ku ziołolecznictwu, naturoterapii, zdrowemu jedzeniu i szukaniu przyczyn, zamiast tylko tłumienia objawów.
Tyle że dziś nawet zdrowe jedzenie nie jest takie oczywiste. Kupujesz mleko w sklepie i masz wrażenie, że ono obok prawdziwego mleka nawet nie stało. To samo z jogurtami i wieloma innymi produktami. Coraz częściej wszystko jest tak przetworzone, że niewiele w tym życia.
Dobrze, że są jeszcze rolnicy, od których można kupić prawdziwe mleko, prawdziwy ser czy prawdziwe jajka.
A skoro o jajkach mowa, to powiem wam jedno — najlepsze są wtedy, gdy białko jest ścięte, a żółtko zostaje płynne. Właśnie w żółtku jest mnóstwo wartości odżywczych potrzebnych do życia. Przecież to z niego rozwija się nowe istnienie.
Ja sam próbowałem nawet kawy z żółtkiem. Bez cukru. I wiecie co? Da się. Organizm naprawdę może się odzwyczaić od przesadnej słodyczy.
Kiedyś pisałem już też o książce Fenomenalna kuracja dr Wahls. To historia lekarki, która sama była w bardzo ciężkim stanie, a zaczęła wracać do życia dzięki diecie i zmianie sposobu odżywiania.
Brzmi nieprawdopodobnie? Być może. Ale znam też historię dziewczyny, która pracowała w Anglii. Nagle dopadły ją poważne problemy zdrowotne, trafiła do szpitala i usłyszała diagnozę: stwardnienie rozsiane. Leczenie nie dawało efektów ani tam, ani później w Polsce. Dopiero gdy trafiła na dietę opisaną przez dr Wahls, zaczęła wracać do normalnego funkcjonowania. Ćwiczyła, pracowała nad sobą, zmuszała mięśnie do działania — i zaczęła żyć normalniej.
To daje do myślenia.
U mnie też diagnoza stwardnienia rozsianego była potwierdzana przez kilku lekarzy i przez szpital. Więc coś było na rzeczy. Nie zamierzam dziś mówić, że nic mi nie było. Bo było.
Tylko że z czasem pojawiły się pytania.
Jedna rehabilitantka powiedziała mi kiedyś wprost:
„Michał, to twoje stwardnienie rozsiane jest jakieś dziwne”.
Zapytałem dlaczego. Odpowiedziała, że jej zdaniem to wcale nie wygląda jak typowe SM.
I właśnie takie słowa potrafią człowiekowi otworzyć głowę.
Zacząłem więc szukać dalej. W pewnym momencie najbardziej pasowała mi borelioza. Zrobiłem badania, potem kolejne. Część wskazywała, że mogłem ją przechodzić. Później zrobiłem też dokładniejsze testy i wyszło jeszcze więcej rzeczy: borelioza, bartonella, babesia, mykoplazma i inne obciążenia.
To wszystko kosztuje masę pieniędzy, nerwów i czasu. A człowiek i tak często zostaje sam z pytaniami.
I właśnie dlatego dziś patrzę na to wszystko inaczej.
Nie mówię, że medycyna nie ma sensu. Nie mówię, że każdy ma rzucić leczenie. Mówię tylko tyle, że trzeba myśleć, obserwować siebie, sprawdzać różne możliwości i nie oddawać ślepo odpowiedzialności za własne zdrowie innym ludziom.
Bo to jest nasze życie.
Nasze ciało.
Nasze konsekwencje.
Dziś uważam, że ogromne znaczenie mają dieta, suplementacja, psychika, ruch i codzienna walka o siebie. Kiedy poprawia się humor, pojawia się więcej siły. A kiedy pojawia się więcej siły, łatwiej zawalczyć o kolejne małe kroki.
Nie wiem już dziś na sto procent, co było skutkiem choroby, a co skutkiem leków.
Nie wiem, czy to było tylko stwardnienie rozsiane, czy coś więcej.
Ale wiem jedno — warto szukać prawdy i warto słuchać własnego organizmu.
Trzymajcie się i dbajcie o siebie.
Hasztagi
#stwardnienierozsiane #sm #dieta #leczenienaturalne #zdrowie #borelioza #suplementacja #ziołolecznictwo #rehabilitacja #świadomośćzdrowia
Prośba o wsparcie
Jeśli chcesz wesprzeć mnie w codziennej walce o sprawność i lepsze życie, możesz przekazać wsparcie przez Fundację Avalon:
KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424
Można też wysłać SMS o treści: POMOC 3424 na numer 75165
koszt: 5 zł + VAT
Dziękuję za każdą pomoc ❤️
.png)

Komentarze