Baklofen mnie wyciszał. Za bardzo
Baklofen mnie wyciszał. Za bardzo
9 kwietnia 2026
Podsumowanie treści
To wpis o moich własnych doświadczeniach z baklofenem. Brałem go przez lata zgodnie z zaleceniami, ale z czasem zacząłem widzieć, jak mocno odbiera mi siłę, energię i możliwość normalnego funkcjonowania w ciągu dnia. Dziś, po odstawieniu leku, jeszcze wyraźniej widzę, jak wiele się zmieniło. Teraz moim celem jest odzyskanie siły, pionu i w przyszłości samodzielnego stania oraz chodzenia.
Treść
Są takie rzeczy, które człowiek zaczyna rozumieć dopiero po czasie. U mnie jedną z nich był właśnie baklofen.
Brałem go przez około 5 lat. Początkowo zgodnie z zaleceniem ze szpitala, z oddziału neurologicznego — 10 mg trzy razy dziennie. Później bywało różnie. Zdarzało się, że brałem go więcej, bo człowiek myślał, że skoro ma pomóc, to może większa ilość da lepszy efekt. W praktyce kończyło się tak, że bywałem po prostu wyłączony z życia. Maksymalnie dochodziłem nawet do 50 mg na dobę i wtedy potrafiło mnie odciąć tak, że brakowało siły nawet na uniesienie ręki, poprawienie się na wózku czy złapanie drążka.
Najbardziej pamiętam to, że mniej więcej od godziny 13 do 17 byłem jak nieobecny. Zmęczony, senny, bez mocy. Jakby ktoś wyciągał ze mnie prąd. Wtedy jeszcze nie do końca rozumiałem, skąd to się bierze. Dopiero po czasie zacząłem łączyć fakty.
Dziś, kiedy baklofen jest już za mną, widzę to dużo wyraźniej. Odstawiałem go bardzo powoli, nie na raz. Finalnie odstawiłem go w lipcu 2025 roku. I właśnie wtedy zacząłem zauważać różnicę. Przestałem tak przysypiać, przestałem być aż tak wyjęty z życia. Zacząłem inaczej patrzeć na swoje ciało i na to, co się ze mną działo przez te wszystkie lata.
Nie twierdzę, że każdy będzie miał tak samo. Każdy organizm reaguje inaczej. Ale jedno powiem na pewno: jeśli lekarz zaleca lek, to trzeba go brać rozsądnie i jednocześnie bardzo uważnie obserwować siebie. Patrzeć, jak reaguje organizm. Wyciągać wnioski. Bo czasem dopiero po długim czasie człowiek widzi, co mu służy, a co go osłabia.
W moim przypadku doszło jeszcze coś innego. Przez długi czas siedzenie na wózku było po prostu bezpieczniejsze. Tyle że organizm szybko się do tego przyzwyczaja. Gdy człowiek przestaje używać nóg i oszczędza ciało, ciało też przestaje „wierzyć”, że ma jeszcze pracować. Mięśnie słabną. Zanikają. Nogi i ręce robią się coraz cieńsze. I nagle okazuje się, że samo stanie zaczyna być ogromnym wyzwaniem.
Dzisiaj jestem w zupełnie innym miejscu. Pracuję nad tym, żeby wrócić do pionu. Na razie nawet samo stanie byłoby wielką rzeczą. Nie mówię jeszcze o normalnym chodzeniu, chociaż to też jest mój cel. Ale już samo postawienie organizmu do pionu kosztuje bardzo dużo energii. Są takie rehabilitacje, po których człowiek jest tak zmęczony, że głowa sama opada. Organizm po prostu musi się na nowo uczyć.
Pracuję nad tym krok po kroku. Ćwiczę z gumami oporowymi, wzmacniam ręce, brzuch i wszystko to, co jeszcze da się uruchomić. Bo prawda jest prosta: mięśnie trzeba zmuszać do pracy. Jak się ich nie używa, organizm o nich zapomina. Dlatego ruszajcie tym, czym możecie — rękami, nogami, głową, tułowiem. Czymkolwiek. Tam są mięśnie. A mięśnie bez ruchu po prostu słabną.
Ja dziś walczę właśnie o to, żeby odzyskać jak najwięcej. Siłę. Stabilność. Pion. A może z czasem także chodzenie. To nie dzieje się od razu. To jest ciężka, codzienna robota. Rehabilitacja, ćwiczenia, zmęczenie, zniechęcenie i mimo wszystko próba pójścia dalej.
Dlatego ten wpis nie jest tylko o baklofenie. To jest też wpis o tym, jak łatwo człowiek może się przyzwyczaić do stanu, który wcale mu nie służy. I jak trudno potem wracać. Ale wracać trzeba. Po swojemu. We własnym tempie. Byle nie odpuścić.
Hasztagi
#SM #StwardnienieRozsiane #Baklofen #Rehabilitacja #Pionizacja #WózekInwalidzki #Niepełnosprawność #WalczęODalsząSprawność #CodziennośćZChorobą #ŻycieZSM
Prośba o wsparcie
Obecnie jestem w trakcie walki o to, by znów stać i chodzić o własnych siłach. To wymaga dalszej, intensywnej rehabilitacji, systematycznej pracy i środków, które pozwolą mi tę walkę kontynuować. Każde wsparcie pomaga mi zrobić kolejny krok w stronę większej samodzielności.
1,5% podatku: KRS 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424
SMS: POMOC 3424 na numer 75165
Koszt: 5 zł + VAT
Dziękuję za każdą pomoc, dobre słowo i każdą formę wsparcia. 💛
Na marginesie: tych fragmentów o kronikach akaszy, Piśmie Świętym, kaszance i boreliozie nie wrzucałbym do tego wpisu. Ten tekst jest mocny właśnie dlatego, że trzyma jeden temat. Tamte rzeczy lepiej zrobić jako osobny post. Mogę ci od razu zrobić też drugą, ostrzejszą wersję tego wpisu — bardziej osobistą i jeszcze mocniej „twoją”.


Komentarze