Gorączka nie bierze się znikąd
Gorączka nie bierze się znikąd – organizm wie, że walczy
Podsumowanie wpisu:
Kilka moich przemyśleń o temperaturze, przeziębieniu i odporności. Kiedyś człowiek bardziej ufał organizmowi, dziś często od razu chce się zbijać gorączkę. A przecież temperatura to zwykle znak, że ciało walczy z wirusami albo bakteriami.
Wpis:
Moi drodzy, naszło mnie dziś na pewną refleksję. Chciałem się z Wami czymś podzielić, a może trochę też zwierzyć. Chodzi o zdrowie, przeziębienie, temperaturę i o to, jak organizm potrafi sam walczyć.
Kiedy byłem mały, pamiętam, że babcia i mama miały swoje sposoby na chorobę. Smarowały plecy i klatkę piersiową, nacierały, człowiek był porządnie okrywany, czasem jeszcze wata, żeby było cieplej. Pod grubą pierzyną robiło się naprawdę gorąco. To nie była dzisiejsza cienka kołdra, tylko porządna, ciężka pierzyna z gęsiego pierza. Spróbuj spod takiej wyjść 😄
Człowiek leżał, pocił się, było duszno, kiepsko, ale rano często wstawał jakby lżejszy. Plecy wycierane, suche ubranie, człowiek oddychał inaczej i miał wrażenie, że organizm coś z siebie wyrzucił.
I właśnie o to mi chodzi. Dziś mam takie przemyślenie, że temperatura nie bierze się znikąd. Organizm nie podnosi jej bez powodu. Jeżeli rośnie gorączka, to znaczy, że z czymś walczy — z wirusem, bakterią albo innym cholerstwem, które próbuje człowieka rozłożyć.
Mam wrażenie, że dziś bardzo często pierwsze, co się robi, to od razu zbija temperaturę. Tabletka, syrop, cokolwiek, byle tylko nie było gorączki. A przecież ona sama w sobie często jest oznaką walki organizmu. Ciało uruchamia swoje mechanizmy obronne i próbuje poradzić sobie po swojemu.
Oczywiście wszystko ma swoje granice. Bardzo wysoka temperatura potrafi być niebezpieczna i z tym nie ma żartów. Ale sama gorączka czy stan podgorączkowy to jeszcze nie zawsze wróg. Czasem to po prostu znak, że organizm robi to, co do niego należy.
Patrząc na dzieciństwo, mam też wrażenie, że dawniej człowiek żył trochę bardziej naturalnie. Dzieciaki latały po dworze, ręce nie zawsze były idealnie czyste, jadło się pajdę chleba i leciało dalej. Człowiek nie żył w sterylnych warunkach. Organizm miał kontakt z różnymi rzeczami i uczył się reagować.
Dziś wszystko musi być czyste, odkażone, zabezpieczone, a potem człowiek się dziwi, że odporność bywa słabsza. Nie mówię, że dawniej wszystko było lepsze, ale mam wrażenie, że organizm miał więcej okazji, żeby nauczyć się bronić.
Ja po prostu coraz częściej dochodzę do wniosku, że z organizmem nie ma co się bawić bez potrzeby. On naprawdę dużo potrafi. Często sam daje znać, że walczy, i trzeba mu nie przeszkadzać, tylko rozsądnie obserwować, co się dzieje.
To są oczywiście moje przemyślenia i moje doświadczenia, ale coś w tym jednak jest. Czasem warto posłuchać własnego ciała, zamiast od razu tłumić każdy objaw.
Jak Wy to widzicie?
Macie podobne doświadczenia z dzieciństwa albo własne przemyślenia na temat gorączki i odporności? Piszcie w komentarzach.
Trzymajcie się ciepło — bo mimo że mamy wiosnę, to chłód jeszcze potrafi dać się we znaki 😉
Wsparcie:
Jeśli chcesz wesprzeć moją walkę o powrót do chodzenia, możesz przekazać 1,5% podatku:
KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424
Możesz też wysłać SMS o treści: POMOC 3424 na numer 75165
koszt: 5 zł + VAT
Dziękuję za każdą pomoc ❤️
Hasztagi:
#zdrowie #przeziębienie #gorączka #temperatura #odporność #wirusy #bakterie #organizm #przemyślenia #blog #wsparcie #1_5procent
”.


Komentarze