30 lat życia z chorobą.
Ja i stwardnienie rozsiane – 30 lat życia z chorobą
Data
8 kwietnia 2026
Krótkie podsumowanie
To bardzo osobisty wpis o mojej drodze ze stwardnieniem rozsianym. Piszę o pierwszych objawach, chwili diagnozy, emocjach, które mi wtedy towarzyszyły, oraz o tym, czego nauczyło mnie prawie 30 lat życia z chorobą. To także refleksja o leczeniu, codziennych wyborach i o tym, jak ważne jest świadome podejście do własnego zdrowia.
Kochani, choruję na stwardnienie rozsiane już około 30 lat.
Bloga prowadzę od mniej więcej 15 lat, a może nawet dłużej. Założyłem go po to, żeby opisywać, jak to wszystko u mnie wyglądało i jak wygląda dziś.
Człowiek uczy się całe życie. Dobrze, że moja pamięć jeszcze nie szwankuje i mniej więcej pamiętam, co się działo oraz jak to wszystko się zaczęło.
A zaczęło się od czegoś, co wtedy wydawało się kompletnie niezrozumiałe. Wyszedłem w pracy na przerwę śniadaniową. Gdy wracałem, nie potrafiłem trafić w drzwi. Szerokie drzwi, normalne wejście, a ja obijałem się o futrynę i ramy, jakbym nagle stracił orientację.
Później pojechałem do neurologa. Pani doktor powiedziała, że kieruje mnie do szpitala na oddział neurologiczny. Powiedziała też, co podejrzewa. Byłem już pełnoletni, miałem około 20 lat, więc zapytałem wprost, co ma na myśli. Usłyszałem: stwardnienie rozsiane.
Powiem Wam szczerze — kiedy wsiadłem z powrotem do samochodu, nie było mi łatwo. Jechałem, ale byłem jakby zawieszony. Skupiałem się tylko na tym, żeby w nikogo nie uderzyć. W głowie miałem jedną myśl: to cholerne stwardnienie rozsiane.
Nie podobało mi się ani skierowanie do szpitala, ani sama diagnoza. Postanowiłem więc pojechać do innego neurologa. Trafiłem do lekarza, który był ordynatorem oddziału w jednym ze szpitali. Zbadał mnie dokładnie: sprawdził dno oka, odruchy neurologiczne, zrobił standardowe testy. Po chwili powiedział:
„To jest stwardnienie rozsiane. To można leczyć.”
Dodał też, że są leki, ale kosztują około 6000 zł miesięcznie. Pomyślcie tylko, czym były takie pieniądze prawie 30 lat temu. To była dla zwykłego człowieka bariera praktycznie nie do przeskoczenia. A przecież jak już zaczyna się leczenie, to człowiek wie, że to nie jest coś na chwilę.
Potem byłem jeszcze u kolejnego neurologa, tym razem we Wrocławiu, w prywatnej placówce. Starsza pani doktor również po badaniu powiedziała mi, że to stwardnienie rozsiane i że można je leczyć.
Dziś, po tylu latach, patrzę na to trochę inaczej. Uważam, że leczenie może pomagać, może łagodzić objawy i spowalniać rozwój choroby, ale człowiek i tak musi szukać najlepszej drogi dla siebie. Musi obserwować swój organizm, swoje samopoczucie, reakcje na jedzenie, stres i codzienne życie.
Z biegiem lat coraz częściej dochodzę do wniosku, że zdrowie zaczyna się od podstaw: od tego, jak żyjemy, co jemy i jak traktujemy własny organizm. Coraz bardziej zwracam uwagę na dietę i na to, co trafia na nasze stoły. Czytając, słuchając innych ludzi i próbując poukładać to wszystko w logiczną całość, człowiek zaczyna widzieć, ile błędów popełniał wcześniej.
Dzisiaj bardziej niż kiedyś zastanawiam się nad składem produktów, które kupujemy. Nad tym, ile w jedzeniu jest chemii, ulepszaczy i sztucznych dodatków. Przykładem może być choćby aspartam — temat, o którym dużo się mówi i który daje do myślenia. Podobnie jest z nadmiarem cukru w codziennej diecie. To wszystko nie pozostaje obojętne dla organizmu.
Dlatego coraz częściej zadaję sobie pytanie:
czy lepiej skupiać się tylko na łagodzeniu objawów, czy równocześnie szukać głębiej — w stylu życia, jedzeniu, codziennych nawykach?
Nie mam odpowiedzi idealnej dla wszystkich. Każdy z nas jest inny. Ale jedno wiem na pewno: warto być świadomym. Warto czytać, pytać, obserwować siebie i wyciągać wnioski. Warto zastanowić się, co kupujemy, co jemy i dokąd to wszystko zmierza.
Farmacja jest ogromnym biznesem — to fakt. Ale dla mnie najważniejsze jest to, żeby człowiek nie oddawał całej odpowiedzialności za swoje zdrowie komuś innemu. Trzeba myśleć, szukać, analizować i robić wszystko, by żyć jak najlepiej mimo choroby.
Ja żyję z SM już około 30 lat. Ten blog też jest częścią tej drogi. Piszę, bo może ktoś odnajdzie tu kawałek siebie, swoje emocje, swój strach albo swoją nadzieję.
Trzymajcie się ciepło, kochani.
I dziękuję Wam bardzo, że jesteście. ❤️
Notka o wsparciu
Jeśli ktoś z Was chciałby mnie wesprzeć, dane do wsparcia są w lewym górnym rogu bloga.
Można mnie także wspierać przez Fundację Avalon:
KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424
Można też wysłać SMS o treści: POMOC 3424 na numer 75165
Koszt: 5 zł + VAT
Za każde wsparcie z całego serca dziękuję. 🙏
Hasztagi
#StwardnienieRozsiane #SM #ŻycieZSM #MojaHistoria #Niepełnosprawność #ChorobaPrzewlekła #Zdrowie #ŚwiadomośćZdrowia #Codzienność #BlogOsobisty #Wsparcie #FundacjaAvalon #Dziękuję #PolskiBlog


Komentarze