30.01.2026

Gorszy dzień też jest częścią drogi

Podsumowanie

Ostatnio gorsze dni zdarzają się rzadziej, ale dziś jeden z nich dał o sobie znać mocniej. Niemoc, napięcie pleców i walka z własnym ciałem przypominają, że choroba wciąż jest obecna. Mimo to pojawiają się też sygnały, które dają nadzieję.


Treść

Cześć kochani.
Dzisiaj mamy 30 stycznia 2026 roku.

Ostatnimi czasy moje gorsze dni trafiają się zdecydowanie rzadziej. Tym bardziej dzisiejszy dzień był dla mnie wyraźnym sygnałem, że choroba potrafi nagle przypomnieć o sobie.

Dziś byłem po prostu bez mocy. Już samo zbieranie się z łóżka było ogromnym wyzwaniem. Nie mogłem utrzymać pozycji — ciało uciekało na bok i nie miałem nad tym kontroli. Plecy były tak spięte, że nie byłem w stanie dobrze chwycić drążka. Ciągnęło mnie do tyłu, jakby prostowniki pleców były w permanentnym skurczu.

Paradoksalnie zauważam też coś innego.
Moje nogi coraz częściej „rwą się” do wstawania. Ten nacisk w dół automatycznie wymusza prostowanie się, co z kolei jeszcze bardziej obciąża plecy. Jedno ciągnie drugie — ciało próbuje, ale jeszcze nie wszystko współgra.

Dzisiejsza niemoc była wyjątkowo wyraźna. Nie wiem, czy to kwestia pogody, czy po prostu taki dzień. Taka moja „uroda” — w dużym cudzysłowie. Dawno już nie było aż tak ciężko jak dziś.

Piszę to wszystko nie po to, żeby się skarżyć. Bardziej po to, żeby zostawić ślad prawdy. Bo choroba to nie tylko wykresy, wyniki i plany — to też takie dni jak ten. I one również są częścią drogi.

Jeśli ktoś z Was chciałby mnie wesprzeć, można to zrobić bardzo prosto — przekazując 1% podatku.
To nic nie kosztuje, a dla mnie ma realne znaczenie.

KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424

Dziękuję, że jesteście 🤍


Hasztagi

#stwardnienieRozsiane #zyciezchoroba #gorszyDzien #rehabilitacja #1procent

👉 Blog: https://ja-i-sm.blogspot.com/

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres