18.02.2026

Walka z napięciem. Rehabilitacja, spastyczność i strach przed upadkiem




Podsumowanie dnia – sen, rehabilitacja i codzienna walka z napięciem mięśni

Dzisiejsza noc była w sumie całkiem dobra. Zasnąłem szybko. Obudziłem się z myślą, że już nie zasnę – ale jednak organizm zrobił swoje i zasnąłem ponownie. Dopiero o czwartej nad ranem sen już nie wrócił. Byłem wyspany. Może to efekt wczorajszej rehabilitacji? Był wysiłek. Bywały większe, ale jednak ciało pracowało.

A przy stwardnieniu rozsianym i spastyczności każda taka noc ma znaczenie.


Rehabilitacja – trening wstawania i wzmacnianie mięśni

Podczas rehabilitacji trenowałem wstawanie. Rehabilitant mnie podnosił i asekurował, żebym się nie przewrócił. Jedno jest pewne – upadek mógłby boleć. I to mocno.

Ćwiczyliśmy:

  • utrzymywanie pozycji stojącej,

  • delikatne uginanie nóg,

  • kontrolę czworogłowych uda,

  • stabilizację tułowia.

Chodzi o jedno – żeby sygnały między mięśniami a mózgiem zaczęły działać sprawniej. Żeby „komputer w głowie” znów łapał kontrolę nad ciałem.

To nie jest tylko trening siły.
To trening komunikacji nerwowo-mięśniowej.


Problem: napięcie pleców i ryzyko wypadnięcia z wózka

Dzisiaj przy wstawaniu z łóżka pojawił się największy problem – silne napięcie prostownika pleców.

Siedzę teraz na twardszej poduszce przeciwodleżynowej. Jest wygodniejsza, mniej się zapada. Ale ma minus:

Kiedy plecy się spinają i nogi robią się sztywne, organizm jakby „zbiera się do wstawania”. Prostownik pleców działa.
I wtedy łatwiej zostać wypchniętym z wózka.

To jest realne zagrożenie.

Dziś przy ubieraniu, kiedy była unoszona noga, napięcie pleców dosłownie wypychało mnie z siedziska. Plecy ciągną w tył. Nogi twardnieją. Ciało się prostuje bez mojej zgody.

Finalnie przesiadłem się na wózek, ale było nerwowo. A nerwy z zewnątrz wcale nie pomagają. Przy SM spokój to fundament. Każde napięcie emocjonalne zwiększa napięcie mięśni.


Baklofen – czy organizm się przestawił?

Zacząłem się zastanawiać nad baklofenem.

Brałem go do lipca zeszłego roku. Teraz mamy luty. Teoretycznie lek już dawno opuścił organizm.

Baklofen miał rozluźniać mięśnie.
Rozluźniał – ale zabierał też siłę. Po południu byłem senny, zmęczony, bez mocy.

Dziś mam wrażenie, że mięśnie są bardzo silne. Jakby organizm przez miesiące próbował kompensować działanie leku. A kiedy go zabrakło – napięcie wzrosło.

Czy to możliwe?
Nie wiem. Obserwuję.

Ale jedno wiem na pewno – teraz walczę nie z brakiem siły, tylko z jej nadmiarem w złym kierunku.


Codzienność mimo wszystko

Mimo tego wszystkiego:

  • zjadłem 2 bułki,

  • wypiłem kawę,

  • przyjąłem witaminę D3,

  • witaminę K2,

  • witaminę B12.

Siedzę teraz na wózku i piszę ten wpis.

Jest strach – co będzie, jeśli napięcie wypchnie mnie z wózka?
To nie byłoby nic przyjemnego.

Ale staram się nie żyć jutrzejszym upadkiem.
Dziś jest dziś.

A ja dalej walczę.


📌 Więcej moich wpisów o życiu ze stwardnieniem rozsianym, rehabilitacji i codziennej walce znajdziesz tutaj:
👉 https://ja-i-sm.blogspot.com/


#stwardnienierozsiane
#SM
#rehabilitacja
#spastyczność
#życiezSM









Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres