10.02.2026





Przed wyjazdem do sanatorium – nadzieja, praca i pion

Zbliża się wyjazd do sanatorium. Przyznam wprost – wiążę z nim dużą nadzieję. Na poprawę funkcjonowania. Na lepszą kontrolę ciała. Na krok w stronę większej samodzielności.

Najbardziej liczę na kąpiele dolne i na pracę w pozycji pionowej. To dla mnie kluczowe. Pion zawsze był i jest wyzwaniem, ale też kierunkiem, w którym chcę iść.

Byłem już kiedyś w podobnym miejscu – w Bąblinie, na rehabilitacji. Leżałem tam kilka razy. I pamiętam jedno zdanie rehabilitantów, które zostało mi w głowie do dziś:

W rehabilitacji najpierw buduje się stabilność, dopiero potem mobilność.

W wolnym tłumaczeniu: zanim zaczniesz chodzić, mięśnie muszą być gotowe. Nogi, brzuch, a przede wszystkim korpus – centrum dowodzenia całego ciała. Bez stabilnego środka nie ma bezpiecznego ruchu. I to ma sens. Ogromny sens.

Dlatego jadę tam nie z myślą o cudach, tylko o konsekwentnej pracy. O wzmocnieniu tego, co jest podstawą. O odbudowie krok po kroku, bez pośpiechu.

Mam tylko jedną cichą prośbę do losu – oby nie trafić na święta wielkanocne. Chciałbym ten czas wykorzystać w pełni na rehabilitację, a nie na przestoje.

Na koniec – trzymajcie się. Bramy i majtki mamy 😉

Idę po swoje. Powoli. Ale do przodu.

#rehabilitacja #sanatorium #stwardnienierozsiane #pionizacja #powolidoprzodu0




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres