05.02.2026

Wychodzenie ze stwardnienia rozsianego. A może z etykiety?

(blog: Ja i SMhttps://ja-i-sm.blogspot.com/)

Od prawie trzydziestu lat żyję z etykietą „stwardnienie rozsiane”.
Nie z jednoznaczną diagnozą. Z etykietą.

Nigdy nie miałem jednego badania, które mogłoby to jasno potwierdzić albo wykluczyć — punkcji lędźwiowej.
Prosiłem o nią. Odmówiono. Usłyszałem, że „cała dotychczasowa droga wskazuje na SM”.

Tylko że moja droga od początku była… nietypowa.

Zmiany w mózgu pojawiały się i znikały.
To, co było widoczne w latach 90., po latach znikało albo pojawiało się w innym miejscu.
A przecież w klasycznym SM zmiany nie znikają.

Po drodze:

  • pojawiła się hipoteza boreliozy,

  • pół roku antybiotyków i ziół,

  • leczenie, które — z dzisiejszej perspektywy — mogło bardziej zaszkodzić niż pomóc.

Jedna z rehabilitantek powiedziała wprost:
„To bardzo dziwne stwardnienie rozsiane. Mam wrażenie, że go nie masz.”

Nie potraktowałem tego jak objawienia.
Ale zapamiętałem.

Potem były leki rozluźniające mięśnie — baclofen. Brany regularnie przez lata.
Z czasem poczułem się „bezpieczniej” na wózku.
A mięśnie? Przestały być potrzebne, więc organizm przestał je utrzymywać.

Dziś wiem jedno: bezruch potrafi zniszczyć szybciej niż sama choroba.

Od jakiegoś czasu nie biorę leków.
Nie dlatego, że neguję medycynę.
Dlatego, że chcę znowu słyszeć swoje ciało.

I ono mówi jasno.

Nogi nie są martwe. One chcą pracować.
Cisną w dół. Prostują się. Napinają.
Boli kręgosłup od siedzenia. To nie cisza — to sygnał.

Zacząłem się ruszać więcej. Codziennie.
Męczyć mięśnie: ręce, brzuch, nogi — nawet jeśli tylko pośrednio.
Nie dla rekordów. Dla przypomnienia układowi nerwowemu, że jest potrzebny.

Nie wiem, czy „wychodzę ze stwardnienia rozsianego”.
Ale wiem, że wychodzę z myślenia: „już nic się nie da”.

Może to SM.
Może nie.
Może coś pomiędzy.

Dziś ważniejsze jest dla mnie jedno pytanie:
co mogę zrobić, żeby odzyskać jak najwięcej sprawczości?

Na tym chcę się skupić.


Jeśli chcesz wesprzeć mnie w codziennej walce o powrót do sprawności, możesz to zrobić, przekazując 1,5% podatku.
To realna pomoc w rehabilitacji, sprzęcie i dalszej pracy nad odzyskaniem samodzielności.

KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka, 3424

Dziękuję każdemu, kto zdecyduje się pomóc — to naprawdę ma znaczenie.





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres