Lenistwo, pasjans i pomysł na własną biografię Podsumowanie
📅 Data: 15.09.2016
Lenistwo, pasjans i pomysł na własną biografię
Podsumowanie
Dzisiejszy dzień upłynął wyjątkowo spokojnie. Trochę pracy przy komputerze, trochę oglądania filmów, trochę pasjansa i dużo odpoczynku w mojej piwnicy. Najciekawsze jest jednak to, że coraz poważniej myślę o napisaniu własnej biografii. Nie wiem jeszcze, czy uda mi się ten pomysł zrealizować, ale może warto spróbować.
Dzień bez większych wydarzeń
Hej,
Dzisiejszy dzień zalatuje totalnym lenistwem. 🙂
Nie było wielkich wydarzeń.
Nie było niespodzianek.
Nie było wizyt.
Nie było wyjazdów.
Był za to spokój.
I czasami taki dzień też jest potrzebny.
Tradycyjnie w podziemiu
Jak łatwo się domyślić, sporą część dnia spędziłem w mojej piwnicy.
Po ostatnich upałach nadal jest to jedno z najprzyjemniejszych miejsc w domu.
Temperatura jest niższa.
Organizm funkcjonuje spokojniej.
I można bez większego wysiłku przeczekać najcieplejszą część dnia.
Praca nadal szuka mnie... albo ja jej
Rano tradycyjnie przejrzałem pocztę elektroniczną.
Sprawdziłem również oferty pracy zdalnej.
Znalazłem kolejne ogłoszenie i wysłałem aplikację.
Na razie jednak cisza.
Telefon nie dzwoni.
Skrzynka mailowa również milczy.
Ale nie zamierzam się poddawać.
W końcu każda wysłana aplikacja zwiększa szansę, że kiedyś ktoś odpowie.
Film i pasjans
Poza tym dzień upłynął pod znakiem relaksu.
Obejrzałem film na HBO.
Później dla zabicia czasu układałem pasjansa.
Niektórzy powiedzą, że to strata czasu.
Ja uważam, że czasami głowa też potrzebuje odpoczynku.
Nie da się przez cały czas myśleć o chorobie, pracy, rehabilitacji i problemach.
Czasem warto po prostu usiąść i zająć myśli czymś lekkim.
Coraz częściej myślę o jednym
Podczas tego mojego leniwego dnia wrócił pewien pomysł.
Pomysł, który chodzi za mną już od dłuższego czasu.
Chciałbym napisać własną biografię.
A może bardziej pamiętnik życia.
Nie wiem jeszcze, jak to nazwać.
Od malucha do dzisiaj
Chodzi mi o spisanie wszystkiego, co utkwiło w mojej pamięci.
Od dzieciństwa.
Przez szkołę.
Pierwsze przyjaźnie.
Pierwsze miłości.
Pierwszą pracę.
Pierwszy motocykl.
Pojawienie się stwardnienia rozsianego.
Wszystkie wzloty i upadki.
Aż po dzień dzisiejszy.
Materiału raczej nie zabraknie
Im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że materiału byłoby naprawdę sporo.
Przez te wszystkie lata wydarzyło się wiele rzeczy.
Były sukcesy.
Były porażki.
Były chwile śmiechu.
Były chwile strachu.
Były momenty, kiedy wydawało się, że wszystko się kończy.
I były takie, kiedy wszystko zaczynało się od nowa.
Może właśnie dlatego warto to kiedyś spisać.
Może komuś się przyda
Nie chodzi nawet o to, żeby ktoś kiedyś wydał książkę.
Bardziej o pozostawienie po sobie historii.
Być może komuś pomoże.
Być może kogoś zmotywuje.
A może po prostu będzie ciekawą pamiątką dla rodziny.
Na razie to tylko pomysł.
Ale kto wie?
Może kiedyś zamieni się w coś większego.
Zakończenie
Dzisiejszy dzień był spokojny.
Może nawet trochę zbyt spokojny.
Ale czasami właśnie w takich dniach rodzą się najciekawsze pomysły.
A pomysł na własną biografię zdecydowanie do takich należy.
Pytanie do Czytelnika
Gdybyście mieli napisać książkę o swoim życiu, od jakiego wydarzenia byście zaczęli?
Czytaj dalej
Jeżeli interesują Cię moje doświadczenia związane ze stwardnieniem rozsianym, codziennym życiem, rehabilitacją i walką o samodzielność, zostań na blogu. Kolejne wpisy już wkrótce.
Meta opis SEO:
Spokojny dzień, poszukiwanie pracy zdalnej, pasjans i pomysł na napisanie własnej biografii. Czy warto spisywać historię swojego życia?
#StwardnienieRozsiane
#SM
#ŻycieZSM
#Biografia
#Pamiętnik


Komentarze