Minął rok bez rzutu SM. To dla mnie powód do radości
📅 Data: 13.09.2016
Minął rok bez rzutu SM. To dla mnie powód do radości
Podsumowanie
Dzisiaj mija dokładnie rok od mojego ostatniego rzutu stwardnienia rozsianego. Jeszcze niedawno bardzo obawiałem się tego okresu, ponieważ przez wiele lat rzuty pojawiały się regularnie. Tym razem jednak wszystko wskazuje na to, że najtrudniejszy moment udało się przejść spokojnie. I właśnie to daje mi ogromną nadzieję.
Rok bez rzutu
Hej,
Dzisiaj mija rok od mojego ostatniego rzutu.
Przyznam szczerze, że jestem z tego powodu bardzo zadowolony.
Przez ostatnie tygodnie trochę się niepokoiłem.
W końcu przez wiele lat choroba działała według podobnego schematu.
Najczęściej jeden rzut rocznie.
Czasami nawet częściej.
Dlatego trudno było całkowicie wyrzucić z głowy myśl, że znowu może się coś wydarzyć.
Na szczęście na razie wszystko jest w porządku.
Oby dobra passa trwała
Mam nadzieję, że ta dobra passa potrwa jak najdłużej.
Nie oczekuję cudów.
Nie oczekuję całkowitego wyzdrowienia.
Chciałbym po prostu utrzymać to, co udało mi się wypracować przez ostatnie miesiące.
Lepszą sprawność.
Lepsze samopoczucie.
Większą samodzielność.
I spokój psychiczny.
To już naprawdę bardzo dużo.
Wieczór z telewizją
Dzisiaj wieczorem obejrzałem swój ulubiony serial „M jak Miłość”.
Jak zwykle człowiek na chwilę może oderwać się od codzienności.
Później zostałem jeszcze przed telewizorem i obejrzałem program „Ekspres Reporterów”.
Powód był prosty.
W jednym z reportaży pokazano rodzinę, w której kobieta choruje na stwardnienie rozsiane.
Ten reportaż dał mi do myślenia
Jeżeli ktoś nie wie, czym naprawdę potrafi być SM, powinien obejrzeć podobne materiały.
Choroba u każdego przebiega inaczej.
Jedni funkcjonują stosunkowo dobrze.
Inni potrzebują znacznie większej pomocy.
Patrząc na ten reportaż, poczułem niepokój.
Trochę mnie to przeraziło.
Bo człowiek od razu zaczyna się zastanawiać:
A co będzie za kilka lat?
Jak będzie wyglądało moje życie?
Czy uda mi się utrzymać obecną sprawność?
To są pytania, na które nikt nie zna odpowiedzi.
Na razie skupiam się na tym, co jest dziś
Na szczęście obecnie nie dzieje się nic niepokojącego.
Kondycja jest stabilna.
Nogi współpracują.
Nie pojawiły się objawy sugerujące rzut.
A do tego wszystkiego za dwa dni mają skończyć się największe upały.
I z tego również bardzo się cieszę.
Bo ostatnie dni pokazały mi, jak bardzo wysoka temperatura potrafi utrudniać życie przy SM.
Co pomaga?
Czasami zastanawiam się, skąd bierze się obecna poprawa.
Może pomaga dieta?
Ostatnio jem sporo warzyw.
Może pomaga rehabilitacja?
Może regularne ćwiczenia?
A może witamina D3, którą przez dłuższy czas suplementowałem?
Brałem 4000 jednostek dziennie.
Obecnie niestety już jej nie biorę.
Powód jest prosty.
Brakuje pieniędzy.
Praca nadal jest ważnym celem
Dlatego tak bardzo zależy mi na znalezieniu pracy.
Nie tylko ze względów finansowych.
Praca daje również poczucie normalności.
Samodzielności.
Niezależności.
Jeżeli uda mi się wrócić do zarabiania, z pewnością wrócę również do suplementacji witaminą D3.
Jutro pokażę Wam coś ciekawego
Na jutro mam już małą zapowiedź.
Pokażę Wam kilka zdjęć.
Zobaczycie, jak Justyna przygotowuje dla mnie warzywa.
W końcu wiele osób pyta, jak wygląda to wszystko w praktyce.
Myślę, że będzie to ciekawy materiał.
Zakończenie
Dzisiaj jednak najważniejsze jest coś innego.
Minął rok od ostatniego rzutu.
I jestem za to bardzo wdzięczny.
Oby kolejny rok był równie spokojny.
Pytanie do Czytelnika
Jak długo udało Wam się utrzymać okres bez rzutu lub wyraźnego pogorszenia objawów SM?
Czytaj dalej
Jeżeli interesują Cię moje doświadczenia związane ze stwardnieniem rozsianym, rehabilitacją, dietą i codziennym życiem z chorobą, zostań na blogu. Kolejne wpisy już wkrótce.
Meta opis SEO:
Minął rok od mojego ostatniego rzutu stwardnienia rozsianego. Opowiadam o obawach, nadziei, diecie, witaminie D3 i codziennym życiu z SM.
#StwardnienieRozsiane
#SM
#RzutSM
#ŻycieZSM
#WitaminaD3


Komentarze