Upał wygrał z domem. Od rana siedzę w piwnicy
📅 Data: 12.09.2016
Upał wygrał z domem. Od rana siedzę w piwnicy
Podsumowanie
Kolejna gorąca noc i kolejny dzień walki z upałem. Tym razem schroniłem się w mojej piwnicy, gdzie temperatura jest zdecydowanie bardziej przyjazna niż na powierzchni. Przy okazji wróciły myśli o pracy, przyszłości i o tym, że mimo problemów zdrowotnych nadal mam ochotę być aktywny zawodowo.
Noc była ciężka
Hej,
Noc była gorąca.
Mimo że góra domu była przez całą noc otwarta na oścież, temperatura nie dawała o sobie zapomnieć.
Na szczęście jakoś udało mi się zasnąć.
Choć przyznam szczerze, że rano nie czułem się specjalnie wypoczęty.
Ale mniejsza z tym.
Przy SM człowiek przyzwyczaja się do różnych niespodzianek.
Od rana siedzę w podziemiu
Dziś od rana urzęduję w piwnicy.
Brzmi trochę jak schron przeciwatomowy.
Ale prawda jest taka, że właśnie tutaj jest obecnie najprzyjemniej.
Kilka stopni mniej robi ogromną różnicę.
Na dole mogę normalnie funkcjonować.
Nie męczę się tak szybko.
Mięśnie nie protestują aż tak mocno.
I organizm jest zdecydowanie spokojniejszy.
Pytanie tylko, jak długo będzie tutaj znośnie.
Upały i SM nadal się nie lubią
Każdy kolejny dzień potwierdza to, co wiem od lat.
Wysoka temperatura nie jest moim przyjacielem.
Im cieplej, tym trudniej funkcjonować.
Nogi są słabsze.
Mięśnie bardziej napięte.
A organizm szybciej się męczy.
Dlatego czekam na ochłodzenie bardziej niż na wygraną w totolotka.
Pracy nadal brak
Poza upałami niewiele się zmieniło.
Nadal jestem bez pracy.
Były dwie możliwości zatrudnienia na umowę.
I naprawdę liczyłem, że coś z tego będzie.
Niestety problemem okazał się wzrok.
Za słabo widzę.
To właśnie oczy sprawiły, że ostatecznie nic z tego nie wyszło.
Trochę szkoda.
Ale takie jest życie.
Nadal mam coś do zaoferowania
Siedząc dzisiaj w moim podziemnym biurze, zacząłem się nad czymś zastanawiać.
Może jeszcze nie wszystko stracone.
Może mimo ograniczeń nadal mogę być przydatny.
W końcu łatwo nawiązuję kontakt z ludźmi.
Nie mam problemu z rozmową.
Potrafię słuchać.
Potrafię przekonywać.
Potrafię budować relacje.
I właśnie wtedy przyszła mi do głowy pewna myśl.
Może ktoś da mi szansę?
Pomyślałem sobie:
Może ktoś potrzebuje człowieka do rozmów z klientami?
Może ktoś szuka osoby, która potrafi zadzwonić, przedstawić ofertę i zdobyć klienta?
Nie oczekuję stawki godzinowej.
Nie oczekuję cudów.
Chętnie pracowałbym nawet na prowizji od sprzedaży.
Bo największą satysfakcję daje mi świadomość, że nadal mogę coś robić.
Że nadal mogę być potrzebny.
Nie zamierzam się poddawać
Pomimo SM.
Pomimo problemów ze wzrokiem.
Pomimo upałów.
Pomimo różnych przeciwności.
Nadal wierzę, że znajdzie się dla mnie miejsce.
Może nie takie, jakie miałem kiedyś.
Ale takie, które pozwoli mi wykorzystać doświadczenie i umiejętności.
Zakończenie
Na razie pozostaje mi siedzieć w chłodniejszej piwnicy i przeczekać kolejną falę upałów.
A przy okazji dalej rozglądać się za pracą.
Bo nadziei jeszcze nie straciłem.
I nie zamierzam.
Pytanie do Czytelnika
Czy Wy również musieliście kiedyś zmienić swoje plany zawodowe przez zdrowie lub niepełnosprawność?
Czytaj dalej
Jeżeli interesują Cię moje doświadczenia związane ze stwardnieniem rozsianym, rehabilitacją, codziennym życiem i walką o samodzielność, zostań na blogu. Kolejne wpisy już wkrótce.
Meta opis SEO:
Upały zmusiły mnie do schronienia się w piwnicy. Opowiadam o życiu z SM, problemach ze wzrokiem, poszukiwaniu pracy i nadziei na lepsze jutro.
#StwardnienieRozsiane
#SM
#ŻycieZSM
#PracaZdalna
#Niepełnosprawność


Komentarze