Przesadziłem z ćwiczeniami. Czarny Theraband znowu dał mi popalić
📅 Data: 04.09.2016
Przesadziłem z ćwiczeniami. Czarny Theraband znowu dał mi popalić
Podsumowanie
Pierwszy wpis w nowym miesiącu zaczynam całkiem optymistycznie. Ogólnie czuję się dobrze, choć dzisiaj dopadły mnie problemy żołądkowe po odpustowym przyjęciu. Z drugiej strony znowu przekonałem się, że czarny Theraband nie wybacza błędów. Trzy dni dochodziłem do siebie po ćwiczeniach, ale nie zamierzam się poddawać.
Nowy miesiąc, nowe wyzwania
Hej,
Pierwszy wpis w nowym miesiącu.
Ogólnie czuję się całkiem dobrze.
Nie mam powodów do narzekania, choć dzisiejszy dzień nie był idealny.
Albo coś mi zaszkodziło, albo zwyczajnie przesadziłem z jedzeniem.
Szczerze mówiąc, stawiam na drugą opcję.
Odpust i konsekwencje
Przyczyną całego zamieszania było przyjęcie związane z odpustem w sąsiedniej parafii.
Wiecie, jak to bywa.
Człowiek siada do stołu z zamiarem spróbowania kilku rzeczy.
A później okazuje się, że spróbował wszystkiego.
I to więcej niż raz.
Efekt?
Wzdęcia.
Dyskomfort.
I poczucie, że żołądek ma własne zdanie na temat mojego menu.
Nietypowe lekarstwo
Muszę jednak przyznać, że znalazłem dość nietypową receptę na poprawę samopoczucia.
Wypiłem około dwóch litrów coli.
I ku mojemu zaskoczeniu pomogło.
Nie wiem, czy dietetycy by mnie za to pochwalili.
Pewnie nie.
Ale tym razem organizm był zadowolony.
A to było najważniejsze.
Czarny Theraband znowu wygrał bitwę
Jeżeli chodzi o gimnastykę, to ostatnio znowu trochę przesadziłem.
Ćwiczę z czarnym Therabandem.
Kto używa takich gum oporowych, ten wie, że czarny kolor oznacza już całkiem poważny opór.
Tym razem organizm przypomniał mi, że nie wszystko da się przyspieszyć.
Po treningu aż trzy dni dochodziłem do siebie.
Mięśnie wyraźnie pokazały, że dostały solidny wycisk.
Ale nie zamierzam odpuszczać
Mimo wszystko jestem zadowolony.
Bo jeśli mięśnie protestują, to znaczy, że pracują.
Wierzę, że mózg musi otrzymać jasny sygnał.
Mięśnie mają być silniejsze.
Mają wykonywać większą pracę.
Mają radzić sobie z większym obciążeniem.
Dlatego stopniowo zwiększam poziom trudności.
Oczywiście z rozsądkiem.
Przynajmniej staram się. 🙂
Każdy trening to inwestycja
Żyjąc ze stwardnieniem rozsianym, człowiek szybko uczy się cierpliwości.
Postępy nie pojawiają się z dnia na dzień.
Czasami trzeba ćwiczyć tygodniami lub miesiącami, aby zauważyć niewielką poprawę.
Ale właśnie te małe poprawy później składają się na większe sukcesy.
Dlatego nawet jeśli przez trzy dni chodzę jak po ciężkiej siłowni, wiem, że warto.
Zakończenie
Nowy miesiąc zaczynam więc z umiarkowanym optymizmem.
Trochę przejedzony.
Trochę zmęczony po ćwiczeniach.
Ale nadal zmotywowany do działania.
A czarny Theraband?
Jeszcze go poskromię. 🙂
Pytanie do Czytelnika
Czy Wam też zdarza się czasem przesadzić z ćwiczeniami albo jedzeniem podczas rodzinnych imprez?
Czytaj dalej
Jeżeli interesują Cię moje doświadczenia związane ze stwardnieniem rozsianym, rehabilitacją i codzienną walką o sprawność, zostań na blogu. Kolejne wpisy już wkrótce.
Meta opis SEO:
Nowy miesiąc, odpustowe przejedzenie i ciężki trening z czarnym Therabandem. Opowiadam o codzienności życia ze stwardnieniem rozsianym.
#StwardnienieRozsiane
#SM
#RehabilitacjaSM
#Theraband
#ŻycieZSM


Komentarze