Nowy Rok i mały wielki sukces przy SM. Czy rehabilitacja zaczyna działać?

02,01,2017

Nowy Rok i mały wielki sukces przy SM. Czy rehabilitacja zaczyna działać?

Podsumowanie

Czasami największe sukcesy przy stwardnieniu rozsianym nie są widoczne dla innych. Dla mnie takim sukcesem było przejście całej drogi na śniadanie bez podpierania się kulami. To tylko kilka metrów, ale po latach życia z SM takie chwile dają ogromną nadzieję.





Nowy rok, nowe nadzieje

Hej :)

Widzicie, ostatnio pisałem do Was jeszcze w starym roku. Dziś mamy już nowy rok, nowe nadzieje i nowe marzenia.

Przede wszystkim chciałbym życzyć Wam dużo zdrowia, bo dopiero kiedy człowiek je traci, zaczyna rozumieć, jak bardzo jest ważne.

Patrząc na siebie, mam wrażenie, że coś zaczyna się zmieniać. Nie chcę zapeszać, nie chcę wyciągać pochopnych wniosków, ale widzę pewne sygnały, które dają mi nadzieję.

Mały sukces, który wiele dla mnie znaczy

Dziś rano poszedłem na śniadanie jak zwykle z kulami.

Różnica polegała na tym, że starałem się ich nie używać.

Wiecie co?

Przeszedłem całą drogę niosąc kule w powietrzu. Nie podpierałem się nimi.

Po prostu szedłem.

Dla zdrowego człowieka może to brzmieć śmiesznie, ale dla osoby żyjącej ze stwardnieniem rozsianym takie rzeczy mają ogromne znaczenie.

Sam byłem w szoku.

Po tylu latach choroby człowiek przyzwyczaja się do ograniczeń. Dlatego każdy najmniejszy postęp daje ogromną radość.

Dlaczego raz chodzę lepiej, a raz gorzej?

I tutaj pojawia się pytanie, na które nie znam odpowiedzi.

Rano po rehabilitacji ledwo wróciłem do pokoju. Położyłem się odpocząć i przygotowywałem się do wyjazdu na przepustkę.

Nogi nie chciały mnie słuchać.

Ledwo doszedłem do auta.

W domu było trochę lepiej.

Następnego dnia po kąpieli znowu miałem problem z chodzeniem. Później wyjazd do mamy na obiad, odbiór starszego syna po Sylwestrze i kolejny problem.

Nogi nie chciały współpracować.

Dopiero kiedy wróciłem do szpitala i trochę odpocząłem, sytuacja zaczęła się poprawiać.

Wróciły siły.

Lepiej chodziłem.

Lepiej funkcjonowałem.

Nie wiem, czy jest to efekt rehabilitacji, odpoczynku, temperatury czy po prostu zmęczenia organizmu.

Jednak takie sytuacje pokazują, jak nieprzewidywalne potrafi być życie z SM.

Stwardnienie rozsiane lubi zaskakiwać

Kiedy przypominam sobie początki choroby, aż trudno uwierzyć, ile czasu już minęło.

Pamiętam dokładnie, jak pojawiły się pierwsze objawy:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2011/08/pierwsze-objawy.html

Później była diagnoza, szpital i moment, w którym dowiedziałem się, że mam stwardnienie rozsiane:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/cd-szpital-ostrow-wlkp.html

W kolejnych latach próbowałem różnych metod leczenia. Były również pierwsze zastrzyki:
https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/zastrzyk.html

Dziś po tylu latach nadal uczę się swojego organizmu.

SM potrafi jednego dnia dawać nadzieję, a następnego przypominać, że wciąż jest obecne.

Szpitalna kolacja, która mnie zaskoczyła

Po powrocie z przepustki trafiłem na kolację.

W zasadzie nie powinna mi się już należeć, ale pielęgniarka zapytała:

„To pan nie jest głodny? Przecież zostało jedzenie.”

No i miałem rację, że poszedłem.

Na stołówce siedziało może osiem osób.

Dostałem trzy kromki chleba, masło i sześć grubych plastrów kiełbasy szynkowej.

Byłem w szoku.

Po rehabilitacji apetyt dopisywał i wszystko smakowało jak najlepsza restauracja świata.

Śniadanie po rehabilitacji

Dziś rano również było całkiem dobrze.

Dwie duże kromki chleba bezglutenowego i pół serka topionego.

Powiem Wam szczerze:

Najadłem się.

Jeszcze kilka miesięcy wcześniej wiele rzeczy wydawało się niemożliwych.

Dziś potrafię cieszyć się prostymi rzeczami.

Dobrym śniadaniem.

Lepszym samopoczuciem.

Kilkoma krokami bez podpierania się kulami.

Podsumowanie

Nie wiem, co przyniosą kolejne dni.

Nie wiem, czy obecna poprawa zostanie ze mną na dłużej.

Wiem jednak jedno.

Jeżeli dziś przeszedłem drogę na śniadanie bez podpierania się kulami, to jest to sukces.

Mały dla świata.

Wielki dla mnie.

Pytanie do Czytelnika

Czy Wy również zauważyliście, że przy SM jednego dnia możecie góry przenosić, a następnego brakuje sił na zwykłe czynności?




CTA

Jeżeli interesuje Cię moje życie ze stwardnieniem rozsianym, zostań na blogu i przeczytaj również wcześniejsze wpisy. Być może znajdziesz w nich coś, co pomoże także Tobie.

Meta opis SEO

Nowy rok, rehabilitacja i mały wielki sukces przy SM. Kilka kroków bez podpierania się kulami dało mi nadzieję na lepsze jutro.

5 alternatywnych tytułów

  1. Pierwsze kroki bez kul przy SM – sukces, którego się nie spodziewałem

  2. Czy rehabilitacja zaczyna działać? Moje obserwacje przy SM

  3. Stwardnienie rozsiane potrafi zaskakiwać. Raz lepiej, raz gorzej

  4. Nowy Rok i nowa nadzieja w walce ze stwardnieniem rozsianym

  5. Mały sukces, który przywrócił mi wiarę w poprawę przy SM

#stwardnienierozsiane #SM #objawySM #zyciezSM #rehabilitacjaSM

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres