Ostatni dzień rehabilitacji przy SM. Zmęczenie przed powrotem do domu

12,01,2016  

Ostatni dzień rehabilitacji przy SM. Zmęczenie przed powrotem do domu

Podsumowanie

Dziś zjadłem ostatni obiad podczas pobytu w Grębaninie. Niestety był to jeden z tych dni, kiedy zmęczenie przy SM daje o sobie mocno znać. Po słabej nocy nawet najprostsze ćwiczenia okazały się ogromnym wyzwaniem.




Ostatni obiad w Grębaninie

Hej.

Przed chwilą zjadłem ostatni obiad w szpitalu w Grębaninie.

Powiem szczerze, że trochę trudno uwierzyć, jak szybko minął ten pobyt. Jeszcze niedawno przyjeżdżałem tutaj z nadzieją, że rehabilitacja pomoże mi odzyskać choć część sprawności, a dziś pakuję się do powrotu do domu.

Jeśli chodzi o dietę bezglutenową, to muszę uczciwie przyznać, że przez cały pobyt miałem pewne wątpliwości.

Dzisiaj dostałem krupnik i jestem praktycznie pewien, że nie była to kasza bezglutenowa.

Na drugie danie były klopsiki, duszone ziemniaki oraz czerwone buraczki gotowane i utarte z dodatkiem octu.

Smakowało bardzo dobrze.

Tak naprawdę podsumowując cały pobyt mogę powiedzieć, że z diety bezglutenowej najbardziej bezglutenowy był chleb.

Ale niezależnie od tego jedno trzeba przyznać.

Jedzenie było naprawdę smaczne.

To nie był mój dzień

Jeżeli chodzi o samopoczucie, to dziś zdecydowanie nie był mój dzień.

Jutro wracam do domu.

Wracam również do codziennych obowiązków, problemów i stresów, które czekają poza szpitalem.

Być może właśnie dlatego mój organizm nie funkcjonował dziś najlepiej.

Ostatniej nocy spałem może cztery godziny.

To zdecydowanie za mało.

Osoby żyjące ze stwardnieniem rozsianym wiedzą, że brak snu potrafi odbić się na całym organizmie.

Zmęczenie przy SM potrafi zaskoczyć

Dziś miałem problem nawet z najprostszymi ćwiczeniami.

Ćwiczeniami, które jeszcze kilka dni temu wykonywałem znacznie łatwiej.

O chodzeniu nawet nie wspomnę.

Nogi były ciężkie.

Brakowało siły.

Brakowało energii.

Czasami właśnie tak wygląda życie z SM.

Jednego dnia człowiek ma wrażenie, że wszystko idzie w dobrą stronę.

Następnego dnia organizm przypomina, że stwardnienie rozsiane nadal jest obecne.

I chyba trzeba nauczyć się takie dni akceptować.

Nie można oceniać całej rehabilitacji po jednym dniu

Mimo dzisiejszego słabszego samopoczucia nie zapominam o tym, co udało się osiągnąć przez ostatnie tygodnie.

Były lepsze dni.

Była poprawa.

Były komentarze innych pacjentów, którzy zauważali, że chodzę coraz lepiej.

Były chwile, które dawały nadzieję.

Dlatego nie chcę oceniać całego pobytu przez pryzmat jednego słabszego dnia.

Zwłaszcza po tak krótkiej nocy.

Jutro wracam do domu

Przede mną powrót do domu.

Jest trochę radości.

Jest trochę niepewności.

Jest też wdzięczność za ludzi, których tutaj poznałem i za pracę rehabilitantów.

Mam nadzieję, że efekty rehabilitacji zostaną ze mną jak najdłużej.

A jeśli będzie taka możliwość, chętnie wrócę tutaj ponownie.

Zakończenie

Dziś organizm powiedział „zwolnij”.

I chyba właśnie tego potrzebuję.

Odpoczynku.

Snu.

Spokoju.

Jutro zaczyna się kolejny etap.

Zobaczymy, co przyniesie.

Pytanie do Czytelników

Czy Wy również zauważacie, że jedna nieprzespana noc potrafi mocno nasilić objawy SM?





CTA

Jeżeli chcesz śledzić moje dalsze losy i życie ze stwardnieniem rozsianym, zostań na blogu i zaglądaj do kolejnych wpisów.

Meta opis SEO

Ostatni dzień rehabilitacji w Grębaninie. Zmęczenie, brak snu i trudności z ćwiczeniami pokazują, jak nieprzewidywalne potrafi być SM.

Alternatywne tytuły

  1. Ostatni obiad w Grębaninie i trudny dzień przy SM

  2. Brak snu i stwardnienie rozsiane – kiedy wszystko staje się trudniejsze

  3. Jutro wracam do domu. Ostatni dzień rehabilitacji

  4. To nie był mój dzień. Zmęczenie przy SM dało o sobie znać

  5. Koniec rehabilitacji i początek nowego etapu

#stwardnienierozsiane #SM #zmeczenieprzySM #rehabilitacjaSM #zyciezSM

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres