Stwardnienie rozsiane, rehabilitacja i codzienne problemy. Mimo wszystko nie przestaję walczyć

📅 09.03.2016

Stwardnienie rozsiane, rehabilitacja i codzienne problemy. Mimo wszystko nie przestaję walczyć

Podsumowanie

Życie z SM potrafi zaskakiwać każdego dnia. Raz pojawiają się małe sukcesy, które dodają skrzydeł, a chwilę później codzienne problemy próbują odebrać motywację. Mimo to coraz bardziej wierzę, że przy stwardnieniu rozsianym warto walczyć o swoje cele, nawet wtedy, gdy droga wydaje się bardzo długa.


0

Czasami kilka spokojnych dni jest równie ważnych jak rehabilitacja

Kochani,

kilka dni nic nie pisałem, bo szczerze mówiąc nie miałem za bardzo o czym.

Dziś mamy środę, a właściwie końcówkę środy, więc cofnijmy się do niedzieli.

Niedziela rozpoczęła się jak większość moich dni. Pobudka, komputer, sprawdzenie poczty i tradycyjna partia pasjansa. Potem obiad i przygotowania do wizyty znajomego z rodziną.

Jeśli chodzi o gimnastykę, postanowiłem zrobić sobie dwa dni przerwy. Od poniedziałku do piątku miałem rehabilitację i fizykoterapię w Kępnie, więc uznałem, że organizm zasłużył na chwilę odpoczynku.

Znajomi przyjechali, posiedzieliśmy, pośmialiśmy się i porozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Dzieciaki zajęły się konsolą i wspólną zabawą.

To był naprawdę udany dzień.

A przecież przy stwardnieniu rozsianym takie zwyczajne chwile też mają ogromne znaczenie.

Nie wszystko musi wyjść zgodnie z planem

Poniedziałek zaczął się całkiem przyzwoicie.

Miałem kilka planów, ale ostatecznie niewiele z nich udało się zrealizować.

Przyjechał znajomy i zaczęliśmy rozmawiać o życiu. Wiecie, takie klasyczne rozmowy: co by było gdyby było i co by było, gdyby nie było.

Przez to nie zdążyłem poćwiczyć, choć miałem taki zamiar.

Mimo wszystko dzień nie był stracony.

Odwiedziłem ciocię, chwilę posiedziałem i wróciłem do domu. Zaraz potem zjawił się wspomniany wcześniej znajomy.

Reszta dnia minęła błyskawicznie.

Kiedyś bardzo by mnie denerwowało, że nie zrealizowałem wszystkich planów. Dziś patrzę na to trochę inaczej.

Przy SM trzeba czasami zaakceptować, że nie wszystko da się zrobić od razu.

Coraz większe postępy przy SM

Wtorek był zdecydowanie bardziej pracowity.

Zaliczyłem gimnastykę, ogarnąłem pocztę elektroniczną i wysłałem kilka aplikacji o pracę znalezionych w Powiatowym Urzędzie Pracy.

Coraz więcej czasu poświęcam też na naukę języka angielskiego.

Co ciekawe, zaczyna mi się to naprawdę podobać.

Jeszcze jakiś czas temu nauka była dla mnie nudna i męcząca. Teraz coraz częściej łapię się na tym, że sam chcę usiąść do kolejnej lekcji.

Po południu przyjechała Oliwia, moja fizjoterapeutka.

A właściwie prawie mnie zaskoczyła, bo była około dwudziestu minut wcześniej niż zwykle.

Jeszcze większym zaskoczeniem była jednak jej reakcja na moje postępy.

Była naprawdę pozytywnie zdziwiona.

I ja też byłem.

Takie momenty bardzo motywują.

Kiedy ktoś widzi efekty Twojej pracy, zaczynasz jeszcze mocniej wierzyć, że to wszystko ma sens.

Małe sukcesy budują wielkie cele

Od pewnego czasu mam kilka konkretnych celów.

Jednym z nich jest znalezienie pracy.

Nieważne, czy będzie to praca zdalna, biurowa czy nawet fizyczna. Chcę być aktywny i samodzielny.

Przekonałem się już, że nawet działalność związana z odszkodowaniami, która z boku może wyglądać na łatwy kawałek chleba, w rzeczywistości wcale taka nie jest.

Konkurencja jest ogromna.

Drugi cel może niektórych rozbawi, ale dla mnie jest bardzo ważny.

Chcę nauczyć się tańczyć kizombę.

To piękny taniec.

I wiecie co?

Ja naprawdę wierzę, że kiedyś zatańczę.

Nie dlatego, że marzę.

Dlatego, że czuję się coraz silniejszy.

Gdy przypomnę sobie swoje pierwsze objawy SM i moment, kiedy wszystko się zaczęło, widzę ogromną drogę, którą przeszedłem. Wiele lat temu opisywałem to tutaj:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2011/08/pierwsze-objawy.html

Później była diagnoza stwardnienia rozsianego, strach i niepewność:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/cd-szpital-ostrow-wlkp.html

Było również leczenie i pierwsze zastrzyki Copaxone:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/zastrzyk.html

Patrząc na to wszystko z perspektywy czasu, wiem jedno.

Dopóki człowiek walczy, dopóty nic nie jest przesądzone.

Życie z SM to także stres i codzienne problemy

Dzisiejsza środa nie była już tak przyjemna.

Przynajmniej od popołudnia.

Wiecie jak to jest.

Jak nie urok, to sraczka.

Jedna wypłata praktycznie znika w oczach.

Część pieniędzy idzie na rachunki.

Reszta na codzienne życie.

Wieczorem dowiedziałem się jeszcze, że praktycznie skończył się opał.

Przyznam szczerze.

Byłem wściekły.

Są takie momenty, kiedy człowiek po prostu musi pobyć sam ze swoimi emocjami.

I właśnie taki był ten wieczór.

Na szczęście były też dziś przyjemne chwile.

Ale nie wszystko trzeba opowiadać publicznie. 😉

Zakończenie

Mimo problemów finansowych, zmęczenia i różnych przeciwności losu, widzę jedno.

Idę do przodu.

Może wolniej niż bym chciał.

Może czasami potykam się po drodze.

Ale jednak idę.

A skoro fizjoterapeutka widzi postępy, skoro ja sam widzę postępy i skoro moje ciało zaczyna robić rzeczy, których wcześniej nie potrafiło, to znaczy, że warto walczyć dalej.

I właśnie to zamierzam robić.

Pytanie do Czytelnika

Czy masz obecnie jakiś cel, który wydaje się bardzo odległy, ale mimo wszystko nie zamierzasz z niego rezygnować?





CTA

Jeśli interesuje Cię życie z SM, rehabilitacja i moja droga do odzyskania sprawności, zostań na blogu i zajrzyj do kolejnych wpisów.

Wsparcie

Jeżeli chcesz wesprzeć moje działania:

KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424

Meta opis SEO

Stwardnienie rozsiane, rehabilitacja, nauka angielskiego i codzienna walka o sprawność. Moje kolejne doświadczenia z życia z SM.

5 alternatywnych tytułów

  1. SM i małe sukcesy, które dają wielką nadzieję

  2. Rehabilitacja przy SM przynosi efekty. Nawet fizjoterapeutka była zaskoczona

  3. Życie z SM. Kiedy zaczynasz wierzyć, że naprawdę możesz więcej

  4. Stwardnienie rozsiane i cele, które wciąż chcę osiągnąć

  5. Czy przy SM można jeszcze marzyć? Ja chcę zatańczyć kizombę

Hashtagi

#SM #StwardnienieRozsiane #ŻycieZSM #RehabilitacjaSM #NiePoddawajSię


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres