Masaż i PNF przy SM – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwą poprawę

 .

Masaż i PNF przy SM – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwą poprawę

Podsumowanie

Przy stwardnieniu rozsianym (SM) człowiek często szuka pomocy wszędzie, ale czasami jedna dobra decyzja potrafi naprawdę dużo zmienić. U mnie takim przełomem okazał się masaż i praca z fizjoterapeutą znającym podstawy PNF. Po kilku zabiegach pierwszy raz od dawna poczułem, że moje ciało zaczyna inaczej reagować.





Wstęp

Kochani, muszę się pochwalić.

Szwagier namówił mnie na masaż przy SM.

I szczerze?

To była jedna z lepszych decyzji od bardzo dawna.

Przy stwardnieniu rozsianym człowiek często skupia się tylko na:

  • lekach,

  • rehabilitacji,

  • ćwiczeniach,

  • objawach SM.

A czasami problem siedzi trochę głębiej.

Dosłownie.


Fizjoterapia i PNF przy stwardnieniu rozsianym

Coraz bardziej widzę, jak ważny jest dobry fizjoterapeuta.

Najlepiej taki, który zna techniki PNF.

Jeśli ktoś nie słyszał o PNF, naprawdę warto poczytać.

Bo to nie są zwykłe ćwiczenia.

To bardziej próba:

  • uruchomienia organizmu,

  • pracy z układem nerwowym,

  • odbudowy wzorców ruchowych,

  • poprawy przewodnictwa nerwowego.

I właśnie dlatego przy życiu z SM może to mieć ogromne znaczenie.


Masaż przy SM – czego się nie spodziewałem

Mój masażysta zna podstawy PNF.

Nie jest jakimś cudotwórcą ani magikiem.

Ale po pięciu zabiegach naprawdę poczułem różnicę.

I tutaj zaczyna się coś ciekawego.

Bo coraz częściej mam wrażenie, że nie wszystko, co dzieje się ze mną, to samo stwardnienie rozsiane.

Momentami czuję, jakby ogromną rolę odgrywał też:

  • kręgosłup,

  • napięcia,

  • blokady,

  • poprzestawiane kręgi,

  • ciągłe spięcie mięśni.


SM czy problem z kręgosłupem?

Kiedy poszedłem na rehabilitację, masażysta powiedział mi coś bardzo ciekawego.

Że najpierw trzeba:

  • „nastawić” organizm,

  • rozluźnić napięcia,

  • poprawić pracę kręgosłupa,

  • uruchomić przewodnictwo nerwowe,

  • pobudzić siłę motoryczną.

I dopiero wtedy rehabilitacja zaczyna mieć większy sens.

Powiem szczerze.

Nigdy wcześniej aż tak o tym nie myślałem.

Przy SM człowiek często słyszy:
„To przez chorobę.”
„Tak już będzie.”
„Musisz się przyzwyczaić.”

A tymczasem czasami organizm jest po prostu tak pospinany, że wszystko zaczyna działać gorzej.


Napięte mięśnie i życie z SM

Osoby żyjące ze stwardnieniem rozsianym dobrze wiedzą, czym jest:

  • sztywność,

  • napięcie mięśni,

  • ciągłe ciągnięcie pleców,

  • problemy z ruchem,

  • brak płynności.

I właśnie tutaj dobry masaż albo terapia manualna mogą naprawdę dużo zmienić.

Nie mówię, że nagle:

  • SM znika,

  • człowiek zaczyna biegać,

  • wszystko wraca do normy.

Ale organizm może zacząć:

  • lepiej reagować,

  • mniej się spinać,

  • lepiej współpracować podczas ćwiczeń.

A to już ogromna różnica.


Rehabilitacja przy SM zaczęła mieć większy sens

Największą zmianę zauważyłem właśnie podczas ćwiczeń.

Mam wrażenie, że ciało:

  • mniej walczy samo ze sobą,

  • mniej się blokuje,

  • trochę lepiej reaguje na ruch.

I chyba pierwszy raz od dawna poczułem, że rehabilitacja naprawdę zaczyna mieć sens.

Bo wcześniej wyglądało to trochę tak:

  • ćwiczenia,

  • zmęczenie,

  • napięcie,

  • frustracja,

  • i ciągle ściana.

Teraz organizm jakby odpuszczał odrobinę bardziej.


Stres a SM – ciało pamięta wszystko

Coraz bardziej widzę też, jak ogromny wpływ na organizm ma stres.

Przy SM człowiek bardzo łatwo się spina:

  • psychicznie,

  • mięśniowo,

  • neurologicznie.

I później całe ciało funkcjonuje gorzej.

Dlatego:

  • spokój,

  • sen,

  • odpowiednia rehabilitacja,

  • rozluźnianie mięśni,

  • praca z ciałem,
    mogą mieć większe znaczenie, niż wielu ludziom się wydaje.


Co zrozumiałem?

Zrozumiałem jedną bardzo ważną rzecz.

Przy stwardnieniu rozsianym nie można patrzeć tylko na samą chorobę.

Bo organizm to całość.

Kręgosłup.
Mięśnie.
Układ nerwowy.
Psychika.
Napięcia.

To wszystko jest ze sobą połączone.

I czasami poprawa zaczyna się od rzeczy, których człowiek wcześniej kompletnie nie brał pod uwagę.


Zakończenie

Nie wiem, co będzie dalej.

Ale wiem jedno.

Po tych kilku zabiegach pierwszy raz od dawna poczułem, że moje ciało trochę bardziej współpracuje ze mną niż przeciwko mnie.

A przy życiu z SM nawet mała poprawa daje ogromną nadzieję.


Pytanie do Ciebie

Czy masaż, fizjoterapia albo PNF też pomogły Ci kiedyś przy SM?


CTA

Jeśli chcesz, zostań na blogu.
Piszę tutaj prawdziwie o życiu z SM — bez udawania i bez robienia z siebie eksperta.


Meta opis SEO

Masaż, PNF i rehabilitacja przy stwardnieniu rozsianym (SM). Osobisty wpis o napiętych mięśniach, kręgosłupie i poprawie ruchu.


Alternatywne tytuły

  1. PNF przy SM – pierwszy raz poczułem prawdziwą poprawę

  2. Masaż przy stwardnieniu rozsianym może naprawdę pomagać

  3. SM czy napięty kręgosłup? Co naprawdę blokuje ciało

  4. Rehabilitacja przy SM zaczęła mieć sens dopiero teraz

  5. Życie z SM i walka z napiętymi mięśniami


Hashtagi

#StwardnienieRozsiane #SM #PNF #RehabilitacjaSM #Fizjoterapia #ŻyciezSM #ObjawySM


W następnym wpisie…

Zmęczenie przy SM to temat, który ma wiele twarzy.
U mnie zaczęło się też łączyć z czymś, o czym długo nie mówiłem głośno.

Jelita. Wypróżnianie. Samopoczucie.
I pytanie, czy problemy z wypróżnianiem mogły wpływać u mnie na zmęczenie, humor i codzienne funkcjonowanie przy stwardnieniem rozsianym.

To będzie bardzo osobisty wpis.
Bez porad medycznych. Bez udawania.
Tylko moje doświadczenie z życia z SM.

Zostań na blogu — ciąg dalszy już w kolejnym wpisie.


Ważna informacja

Piszę tutaj tylko o swoim życiu i swoim doświadczeniu ze stwardnieniem rozsianym (SM).
Nie jestem lekarzem. Nie stawiam diagnoz i nie daję porad medycznych.
To, co działa u mnie, nie musi działać u innych. Każdy podejmuje decyzje na własną odpowiedzialność.
Jeśli masz problemy zdrowotne albo wątpliwości — skonsultuj się z lekarzem.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres