Noga jak drąg przy SM - kiedy kilka schodów staje się ścianą nie do przejścia
Noga jak drąg przy SM – kiedy kilka schodów staje się ścianą nie do przejścia
22
Podsumowanie
W nocy było trochę lepiej. Już myślałem, że noga odpuszcza. Rano wróciło wszystko — sztywność, problem ze zginaniem i poczucie, jakbym zamiast nogi miał przywiązany drąg.
Przy stwardnieniu rozsianym czasami nawet kilka schodów potrafi stać się przeszkodą nie do pokonania.
Pozory przy SM naprawdę potrafią mylić
Tak jak pisałem wcześniej — pozory jednak mylą.
W nocy mogłem poruszać nogami zdecydowanie lepiej. Lewa noga trochę odpuściła i już człowiek zaczynał łapać nadzieję, że może organizm się uspokaja.
A rano?
Znowu to samo.
Sztywność wróciła. Noga ciężka. Problem ze zginaniem. Problem z odciągnięciem.
Dosłownie jakbym miał przywiązanego drąga zamiast nogi.
I właśnie to chyba najbardziej męczy przy SM — ta nieprzewidywalność. Człowiek nigdy do końca nie wie, z czym obudzi się następnego dnia.
Schody nagle stały się barierą nie do przejścia
Wczoraj miałem też problem wejść po schodach.
Normalnie kilka stopni to coś, nad czym człowiek nawet się nie zastanawia. Ale kiedy noga nie chce się zginać w kolanie, wszystko wygląda inaczej.
I tym sposobem może 10 albo 12 schodów stało się przeszkodą praktycznie nie do pokonania na nogach.
Wiecie, co zrobiłem?
Usiadłem na schodach i zacząłem wciągać się do góry na siedząco.
Pewnie z boku wyglądałem jak jakiś żul albo człowiek totalnie pijany. Ale szczerze? W tamtym momencie było mi wszystko jedno.
Liczyło się tylko to, żeby dostać się na górę.
Życie z SM czasami odbiera normalność
To są właśnie momenty, których ludzie zdrowi często nie widzą.
Nie widzą:
walki o wejście po schodach,
stresu przed każdym krokiem,
zastanawiania się, czy noga znowu odmówi współpracy,
tego upokarzającego uczucia, kiedy ciało nagle przestaje słuchać.
Przy stwardnieniu rozsianym człowiek potrafi jednego dnia funkcjonować względnie normalnie, a drugiego walczyć z czymś tak prostym jak schody.
I psychicznie to naprawdę potrafi rozwalić.
Altana i kolejna walka z własnym ciałem
Kiedy już dotarłem do altany, było trochę lepiej.
Ale bez problemów się nie obyło.
Miałem sporo kombinowania, żeby normalnie wstać na równe nogi. Człowiek zaczyna wtedy analizować każdy ruch:
jak przenieść ciężar,
jak się podeprzeć,
czy kolano wytrzyma,
czy noga się nie podda.
I niby to są rzeczy banalne.
Tylko że przy SM banalne rzeczy czasami stają się codzienną walką.
Tym razem najważniejsze było jedno – nie wkurzyłem się
I wiecie co?
Najważniejsze chyba jest to, że tym razem się nie zdenerwowałem.
Jeszcze kilka dni temu po takich sytuacjach chodziła za mną złość. Frustracja. Wkurzenie na własne ciało.
A teraz?
Po prostu przyjąłem to spokojniej.
Nie dlatego, że mi wszystko jedno.
Tylko chyba zaczynam rozumieć, że przy życiu z SM człowiek musi oszczędzać też głowę i emocje. Bo jeśli każdą sytuację będzie przeżywał jak katastrofę, to psychicznie długo nie wytrzyma.
Objawy SM potrafią zmieniać się z godziny na godzinę
Najdziwniejsze jest to, jak szybko wszystko się zmienia.
W nocy poprawa.
Rano pogorszenie.
Chwilę później trochę lepiej.
Potem znowu problem.
I właśnie dlatego czasami ciężko wytłumaczyć ludziom, czym naprawdę jest stwardnienie rozsiane.
Bo to nie zawsze wygląda tak samo.
Objawy SM potrafią:
pojawiać się nagle,
nasilać się po zmęczeniu,
odpuszczać na chwilę,
wracać bez ostrzeżenia.
Człowiek żyje trochę jak na minie.
Co pomaga mi w takich momentach
Nie mam żadnego magicznego sposobu.
Ale zauważyłem, że pomaga:
nie spieszyć się,
robić przerwy,
nie walczyć na siłę z organizmem,
zachować trochę dystansu,
nie nakręcać paniki.
Bo przy SM stres i wściekłość często jeszcze bardziej spinają ciało.
A wtedy nogi robią się jeszcze cięższe.
Zakończenie
Jeszcze niedawno schody były po prostu schodami.
Dzisiaj czasami wyglądają jak góra do zdobycia.
I choć momentami to wszystko wydaje się absurdem, staram się dalej iść do przodu. Nawet jeśli czasami oznacza to wejście po schodach na siedząco.
Bo życie z SM nie zawsze wygląda godnie, wygodnie i „normalnie”.
Ale dalej jest życiem.
I dalej warto walczyć o każdy kolejny dzień.
A Wy też macie czasami takie momenty, że ciało nagle przestaje współpracować przy najprostszych rzeczach?
Jeśli chcesz, zostań na blogu. Piszę tutaj prawdziwie o życiu ze stwardnieniem rozsianym — bez udawania i bez kolorowania rzeczywistości.
Wsparcie
Jeśli ktoś chciałby wesprzeć moje działania i dalsze prowadzenie bloga o SM:
Fundacja Avalon
KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424
SMS: POMOC 3424 na numer 75165
Koszt: 5 zł + VAT
W następnym wpisie…
Zmęczenie przy SM to temat, który ma wiele twarzy.
U mnie zaczęło się też łączyć z czymś, o czym długo nie mówiłem głośno.
Jelita. Wypróżnianie. Samopoczucie.
I pytanie, czy problemy z wypróżnianiem mogły wpływać u mnie na zmęczenie, humor i codzienne funkcjonowanie przy stwardnieniu rozsianym.
To będzie bardzo osobisty wpis.
Bez porad medycznych. Bez udawania.
Tylko moje doświadczenie z życia z SM.
Zostań na blogu — ciąg dalszy już w kolejnym wpisie.
Ważna informacja
Piszę tutaj tylko o swoim życiu i swoim doświadczeniu ze stwardnieniem rozsianym (SM).
Nie jestem lekarzem. Nie stawiam diagnoz i nie daję porad medycznych.
To, co działa u mnie, nie musi działać u innych. Każdy podejmuje decyzje na własną odpowiedzialność.
Jeśli masz problemy zdrowotne albo wątpliwości — skonsultuj się z lekarzem.
Meta opis SEO:
Sztywna noga przy SM, problemy ze schodami i codzienna walka z objawami stwardnienia rozsianego. Osobisty wpis o życiu z SM.
5 alternatywnych tytułów:
Noga jak drąg przy SM – kiedy schody stają się przeszkodą
Problemy z chodzeniem przy SM i walka o każdy stopień
Sztywność nogi przy stwardnieniu rozsianym – mój trudny dzień
SM i schody – kilka stopni, które mnie pokonały
Życie z SM i noga, która przestaje się zginać
Hashtagi:
#SM #StwardnienieRozsiane #ŻycieZSM #ObjawySM #ProblemyZChodzeniem


Komentarze