Święta, nerwy i leczenie SM. Dlaczego nie każdy rozumie moje decyzje

📅 Data: 25.12.2016

Święta, nerwy i leczenie SM. Dlaczego nie każdy rozumie moje decyzje

Podsumowanie

Nie każde święta są pełne spokoju i radości. Tegoroczne Boże Narodzenie przyniosło mi trudne rozmowy o stwardnieniu rozsianym, leczeniu i przyszłości. Czasami bardziej od choroby bolą słowa ludzi, którzy nie potrafią zrozumieć naszych decyzji.





Święta, które miały wyglądać inaczej

Hej :)

Nie będę rzucał nazwiskami.

Powiem tylko tyle, że tegoroczne święta nie należały do udanych. Dawno nie miałem tak nerwowych i męczących świąt.

Było rodzinnie, były rozmowy przy stole, ale pojawił się też temat mojego stwardnienia rozsianego.

I właśnie wtedy zaczęły się schody.

„Powinieneś brać leki”

Usłyszałem pytanie:

– Michał, czy bierzesz jakieś leki na SM?

Odpowiedziałem zgodnie z prawdą:

– Nie.

Po chwili usłyszałem, że powinienem je brać, bo stwardnienie rozsiane nie jest łatwą chorobą.

Doskonale o tym wiem.

Żyję z SM od wielu lat.

To ja codziennie budzę się z tą chorobą.

To ja obserwuję swoje ciało.

To ja ponoszę konsekwencje każdej decyzji.

Dlatego odpowiedziałem, że nie zamierzam wracać do leczenia, które w moim przypadku przyniosło więcej szkody niż pożytku.

Życie z SM nauczyło mnie obserwować organizm

Wiele razy pisałem już na blogu, że moje doświadczenia z leczeniem nie były dobre.

Nie twierdzę, że tak jest u każdego.

Piszę jedynie o sobie.

W moim przypadku miałem wrażenie, że organizm gorzej funkcjonował podczas leczenia niż bez niego.

Dodatkowo zauważyłem coś jeszcze.

Kiedy nie brałem leków, znacznie szybciej wyczuwałem, że dzieje się coś niepokojącego.

Potrafiłem obserwować sygnały wysyłane przez organizm.

Podczas leczenia często orientowałem się dopiero wtedy, gdy problem był już bardzo zaawansowany.

Dlatego zdecydowałem się postawić na własną drogę.

Na dietę.

Na rehabilitację.

Na obserwację własnego organizmu.

Słowa, które zabolały bardziej niż choroba

W trakcie rozmowy usłyszałem coś, czego chyba żaden człowiek nie chciałby usłyszeć.

Padło pytanie, czy mam już wybraną trumnę.

Później pojawił się również temat miejsca pochówku.

Ktoś może powiedzieć, że to był żart.

Ktoś inny uzna, że miała to być forma motywacji.

Tyle że dla mnie nie było to ani śmieszne, ani motywujące.

Było zwyczajnie przykre.

I szczerze mówiąc bardziej mnie zdenerwowało niż przestraszyło.

Każdy ma prawo do własnych decyzji

Najbardziej zaskoczyło mnie jednak coś innego.

Ta sama osoba stwierdziła później, że gdyby zachorowała na zaawansowanego raka, prawdopodobnie nie zdecydowałaby się na chemioterapię.

Uznała, że nie chciałaby dodatkowo męczyć organizmu.

I właśnie wtedy pomyślałem:

Dlaczego każdy ma prawo decydować o swoim leczeniu, a osoba chora na SM często musi tłumaczyć się ze swoich wyborów?

Przecież to moje życie.

Moje zdrowie.

Moje konsekwencje.

Nie oczekuję, że wszyscy będą się ze mną zgadzać.

Oczekuję jedynie szacunku dla mojej decyzji.

Musiałem wyrzucić to z siebie

Przyznaję, że ten wpis powstał trochę po to, żeby spuścić z siebie ciśnienie.

Każdy czasem potrzebuje się wygadać.

Ja robię to właśnie tutaj.

Na blogu.

Dzięki temu emocje opadają, głowa się uspokaja, a człowiek może iść dalej.

Bo szkoda zdrowia na ciągłe denerwowanie się.

Zwłaszcza przy stwardnieniu rozsianym, gdzie stres potrafi odbić się na samopoczuciu bardziej, niż wielu osobom się wydaje.

Na zakończenie

Nie oczekuję, że wszyscy zrozumieją moje decyzje.

Ale chciałbym, żeby je uszanowali.

To ja żyję z tą chorobą każdego dnia.

To ja ponoszę skutki swoich wyborów.

I to ja będę dalej walczył po swojemu.

A Wy?

Czy spotkaliście się kiedyś z sytuacją, gdy ktoś próbował decydować za Was w sprawach zdrowia?

Jeżeli chcesz śledzić moje dalsze doświadczenia związane ze stwardnieniem rozsianym, zostań na blogu i zajrzyj do kolejnych wpisów.






Meta opis SEO:
Świąteczne rozmowy o leczeniu SM wywołały sporo emocji. Dlaczego nie każdy rozumie decyzje osób żyjących ze stwardnieniem rozsianym?

Alternatywne tytuły:

  1. Święta i SM. Kiedy bliscy nie rozumieją Twoich decyzji

  2. Leczenie stwardnienia rozsianego. Dlaczego wybrałem własną drogę

  3. Życie z SM i trudne rodzinne rozmowy

  4. Stres a SM. Jak jedna rozmowa zepsuła mi święta

  5. Czy każdy ma prawo decydować o swoim leczeniu?

#SM #StwardnienieRozsiane #ŻycieZSM #StresASM #Niepełnosprawność

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres