14.12.2016 Dwa tygodnie ciszy

📅 Data: 14.12,2016

Czy pisanie o SM ma sens? Po dwóch tygodniach wróciłem z nową motywacją

Podsumowanie

Przez dwa tygodnie zastanawiałem się, czy warto dalej pisać o swoim życiu ze stwardnieniem rozsianym. Kiedy usłyszałem, że moje wpisy to bzdury i pierdoły, dopadły mnie wątpliwości. Jednak codzienne wejścia na bloga pokazały mi, że moje doświadczenia mogą być dla kogoś ważne i pomocne.


Dwa tygodnie ciszy i wiele przemyśleń

No hej Kochani!

Dawno nic nie pisałem. Minęły prawie dwa tygodnie, a mimo to wejścia na bloga pojawiały się codziennie.

Powiem Wam szczerze, że bardzo mnie to ucieszyło.

Na chwilę obecną najwięcej odwiedzin mam z Rosji, ale zaglądają do mnie również osoby z Polski i innych krajów.

Ta przerwa nie była przypadkowa.

Przez ostatnie dni zastanawiałem się, czy dobrze robię, opisując swoje życie ze stwardnieniem rozsianym.

Powodem były słowa jednej osoby, która stwierdziła, że to co piszę, to zwykłe bzdury.

Przyznam, że trochę mnie to zabolało.

Gdyby to były bzdury, nikt by nie czytał

Im dłużej o tym myślałem, tym bardziej dochodziłem do jednego wniosku.

Gdyby moje wpisy były kompletnie bezwartościowe, to nikt nie wracałby na bloga.

Nikt nie poświęcałby swojego czasu na czytanie o moich problemach, rehabilitacji czy codziennych zmaganiach z SM.

A jednak ktoś czyta.

Ktoś wraca.

Ktoś szuka informacji.

To daje mi do myślenia.

Może moje doświadczenia pomagają komuś uniknąć błędów.

Może ktoś odnajduje w nich odrobinę nadziei.

A może po prostu widzi, że nie jest sam.

Piszę o swoim życiu i swoim SM

Od początku istnienia bloga opisuję swoje doświadczenia związane ze stwardnieniem rozsianym.

Tak to wszystko się zaczęło:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2011/08/pierwsze-objawy.html

Później była diagnoza i moment, który zmienił całe moje życie:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/cd-szpital-ostrow-wlkp.html

Było też leczenie i pierwsze zastrzyki:

https://ja-i-sm.blogspot.com/2012/03/zastrzyk.html

Nie tworzę poradników medycznych.

Nie udaję eksperta.

Po prostu opisuję swoją drogę.

Czasem jest śmiesznie.

Czasem bywa ciężko.

Ale zawsze jest prawdziwie.

Szkoda, że tak mało komentarzy

Powiem Wam jeszcze jedno.

Dużo łatwiej pisałoby mi się kolejne wpisy, gdybym częściej widział komentarze.

Lubię wiedzieć:

  • co Was interesuje,

  • które tematy rozwijać,

  • o czym pisać więcej,

  • jakie problemy związane z SM najbardziej Was dotyczą.

Dlatego jeśli czytasz ten wpis, napisz kilka słów.

Nieważne skąd jesteś.

Każda opinia jest mile widziana.

Była szansa na pracę zdalną

Przez ostatnie tygodnie wydarzyło się też coś ciekawego.

Odezwała się do mnie firma z Warszawy.

Chodziło o pracę zdalną polegającą na telefonowaniu i umawianiu spotkań dla biura nieruchomości.

Odbyłem rozmowę przez Skype.

Wszystko wyglądało obiecująco.

Miałem przejść szkolenie online trwające około czterech godzin.

Jeżeli czegoś bym nie zrozumiał, szkolenie miało zostać powtórzone.

Brzmiało uczciwie.

Czy szczerość mnie zgubiła?

Podczas rozmowy postanowiłem być szczery.

Powiedziałem, że mam problemy ze wzrokiem.

I właśnie od tego momentu zaczęły pojawiać się moje wątpliwości.

Czekałem na informacje o szkoleniu.

Nie było żadnej wiadomości.

Dopiero kiedy sam napisałem, usłyszałem, że podobno szkolenie już się odbyło, a zaproszenie zostało wysłane.

Tyle że ja niczego nie dostałem.

Może to zbieg okoliczności.

A może moja szczerość kogoś przestraszyła.

Nie wiem.

Ale wiem jedno.

Mam słaby wzrok, ale przez lata radziłem sobie z wieloma rzeczami.

Sprzedawałem na Allegro.

Tworzyłem aukcje.

Pracowałem z kodem HTML.

I nigdy nie uważałem, że jest to przeszkoda nie do pokonania.

Była też inna oferta

Pojawiła się również inna możliwość zarobku.

Jednak po zapoznaniu się ze szczegółami uznałem, że mogłaby naruszać prawa autorskie autorów książek, prac magisterskich i doktorskich.

Może jestem zbyt uczciwy.

Ale nie wszystko warto robić dla pieniędzy.

Sukces w Grębaninie

Na szczęście wydarzyło się też coś pozytywnego.

Siostra zawiozła mnie do Grębanina, gdzie złożyłem skierowanie na oddział rehabilitacyjny.

Termin?

Prawdopodobnie czerwiec.

Trochę szkoda, bo ciepło i wysokie temperatury nie służą mojemu organizmowi.

Z drugiej strony wiem, że są miejsca, gdzie na podobną rehabilitację czeka się nawet kilka lat.

Przy tym wszystkim pół roku wygląda całkiem nieźle.

Dlatego traktuję to jako sukces.

Mały sukces, ale jednak sukces.

Zakończenie

Po dwóch tygodniach ciszy wracam z przekonaniem, że warto pisać dalej.

Nie wszystkim moje wpisy będą się podobały.

Nie każdy musi się ze mną zgadzać.

Ale jeśli choć jedna osoba znajdzie tutaj coś wartościowego, to było warto usiąść przed komputerem i napisać kolejny wpis.

Pytanie do czytelników

Czy zdarzyło Wam się kiedyś zwątpić w coś, co robiliście, a później okazało się, że jednak miało to sens?


Wsparcie

KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424

SMS: POMOC 3424 na numer 75165


Meta opis SEO:
Czy warto pisać o życiu ze stwardnieniem rozsianym? Moje przemyślenia po dwóch tygodniach przerwy, szansa na pracę i rehabilitację.

Alternatywne tytuły:

  1. Czy moje wpisy o SM mają sens?

  2. Dwa tygodnie ciszy i ważny powrót

  3. Zwątpiłem w bloga o SM. Potem spojrzałem na statystyki

  4. Praca zdalna, rehabilitacja i nowe przemyślenia

  5. Dlaczego wróciłem do pisania o stwardnieniu rozsianym?

Hashtagi

#StwardnienieRozsiane #SM #ŻycieZSM #BlogOSM #NiePoddawajSię

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres