Stwardnienie rozsiane, ból i pokusa poddania się. Codzienna wojna w mojej głowie
📅 19.12.2016
Stwardnienie rozsiane, ból i pokusa poddania się. Codzienna wojna w mojej głowie
Podsumowanie
Przy stwardnieniu rozsianym często walczę nie tylko z bólem mięśni i zmęczeniem, ale również z własną głową. Kiedy plecy i nogi bolą, najłatwiej byłoby się położyć i odpuścić. Tylko że wiem, że przy SM bez ruchu bardzo łatwo stracić to, co udało się wypracować.
Kiedy podświadomość mówi: „Połóż się i odpocznij”
Hej :)
Ostatni raz pisałem może niezbyt ciekawie, ale przez ostatnie dni miałem trochę czasu na przemyślenia.
Zacząłem zastanawiać się nad świadomością i podświadomością. To dwie bardzo sprytne rzeczy, które siedzą w głowie każdego człowieka.
Nigdy nie ukrywałem, że bolą mnie nogi. Bolą mnie również mięśnie pleców. W moim przypadku problem jest trochę bardziej skomplikowany, bo oprócz stwardnienia rozsianego swoje zrobiła też młodzieńcza brawura.
Kiedyś, jeszcze zanim SM na dobre namieszało w moim życiu, jechałem swoją Jawą 350 około 120 kilometrów na godzinę polną drogą. Droga wydawała się równa i ubita. Niestety nie zauważyłem dużej dziury.
Motor wybiło w górę, a ja bardzo boleśnie odczułem skutki tego spotkania.
Ktoś kiedyś powiedział, że głupota nie boli.
Nie miał racji.
W moim przypadku bolała bardzo.
Dzisiaj podejrzewam, że właśnie tamten wypadek i późniejsze stwardnienie rozsiane wspólnie odpowiadają za część moich problemów z plecami, mięśniami i sztywnością nóg.
Chwila ulgi przy SM bywa bardzo zdradliwa
Najciekawsze jest jednak coś innego.
Kiedy bolą mnie plecy albo nogi, często robię gimnastykę. Rozciągam mięśnie, próbuję je wzmacniać. Po ćwiczeniach zwykle jest lepiej. Ból się zmniejsza, a chodzenie staje się łatwiejsze.
Problem zaczyna się później.
Kiedy położę się do łóżka, rozluźnię mięśnie i przestaje boleć, pojawia się błogie uczucie spokoju.
Jest dobrze.
Jest wygodnie.
Nic nie boli.
I właśnie wtedy podświadomość zaczyna podpowiadać:
„Połóż się jeszcze chwilę.”
„Odpocznij.”
„Przecież jest ci teraz dobrze.”
Świadomość odpowiada: walcz dalej
Na szczęście odzywa się wtedy druga strona.
Świadomość.
To ona przypomina mi, że zastane mięśnie słabną. Że bez ruchu organizm będzie się poddawał coraz bardziej.
To ona mówi:
„Nie możesz się zatrzymać.”
„Jeszcze nie teraz.”
„Walcz dalej.”
Nie ukrywam, że czasami jestem zmęczony tą walką.
Bywają dni, kiedy nie mam już siły.
Ale mimo wszystko dalej próbuję.
Bo rozsądek podpowiada mi, że ruch daje mi szansę na zachowanie tego, co jeszcze mam, a może nawet na odzyskanie części sprawności.
Życie z SM to codzienne wybory
Myślę, że wiele osób ze stwardnieniem rozsianym zna podobne uczucie.
Nie zawsze walczymy z samą chorobą.
Często walczymy z własną głową.
Z wygodą.
Ze zmęczeniem.
Z pokusą odpuszczenia.
I właśnie te małe codzienne decyzje bardzo często decydują o tym, jak będzie wyglądało nasze jutro.
Na zakończenie
Dzisiaj świadomość nadal wygrywa.
Nie wiem, co będzie za tydzień, miesiąc czy rok.
Wiem jednak jedno.
Dopóki potrafię walczyć, będę walczył.
Może powoli.
Może nie zawsze skutecznie.
Ale do przodu.
❓ A Wy? Czy też czasami czujecie taką walkę między odpoczynkiem a koniecznością działania?
👉 Jeśli interesuje Cię życie ze stwardnieniem rozsianym widziane oczami osoby chorej, zostań na blogu i zajrzyj do innych wpisów.
Meta opis SEO:
Stwardnienie rozsiane, ból mięśni i codzienna walka z własną głową. Jak nie poddać się, gdy organizm domaga się odpoczynku?
#stwardnienierozsiane #SM #zyciezSM #objawySM #rehabilitacjaSM


Komentarze