Neurolog nie znalazła rzutu SM. Jej reakcja była bezcenna

📅 Data: 20.07.2016

Neurolog nie znalazła rzutu SM. Jej reakcja była bezcenna

Podsumowanie

Pojechałem do poradni SM z obawą, że mogę mieć rzut choroby. Po dokładnym badaniu neurologicznym usłyszałem jednak coś, czego bardzo potrzebowałem: „Tutaj nie ma rzutu i to zdecydowanie go nie ma!”. Ta wizyta dała mi nie tylko spokój, ale także kolejne argumenty, że rehabilitacja, dieta i systematyczna praca nad sobą mogą przynosić efekty.




Czasami warto spróbować

Wczoraj byłem z siostrą w poradni neurologicznej.

Szczerze mówiąc, nie byłem pewien, czy w ogóle uda mi się dostać do lekarza.

W rejestracji usłyszałem, że mam poczekać na panią doktor i zapytać, czy zgodzi się mnie przyjąć.

Zgodziła się.

Co więcej, miałem czekać do końca przyjęć, ale na moje szczęście jeden z pacjentów nie pojawił się na wizycie.

Tak więc udało się.

Badanie neurologiczne i wielkie zaskoczenie

Sama wizyta przebiegała standardowo.

Zdjąć buty.

Zdjąć skarpety.

Położyć się na kozetce.

Klasyczne badanie neurologiczne.

Sprawdzanie odruchów.

Ocena siły mięśniowej.

Różne ćwiczenia i testy, które osoby chore na stwardnienie rozsiane doskonale znają.

I właśnie wtedy padły słowa, których się nie spodziewałem.

„TUTAJ NIE MA RZUTU I TO ZDECYDOWANIE GO NIE MA!”

Najlepsze było jednak to, z jaką miną pani doktor to powiedziała.

Wyglądała tak, jakby sama była trochę zaskoczona wynikiem badania.

Jakby nie mogła do końca uwierzyć w to, co widzi.

Przyznam, że bardzo mnie to ucieszyło.

Koniec programu i nowy kierunek

W dalszej części wizyty pani doktor zapytała mnie, czy nadal uczestniczę w programie leczenia.

Odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

Powiedziałem, że zgodnie z jej wcześniejszym zaleceniem zrezygnowałem z programu.

Rozmawialiśmy również o tym, jak obecnie funkcjonuję.

O rehabilitacji.

O codziennym życiu.

I o diecie.

Gdy zacząłem opowiadać, co jem na co dzień, zauważyłem, że słucha bardzo uważnie.

Coraz bardziej wierzę w dietę dr Wahls

Powiem Wam szczerze.

Zaczynam coraz bardziej wierzyć w dietę opisaną w książce „Niesamowita Kuracja Dr Wahls”.

Nie twierdzę, że to cudowny lek.

Nie twierdzę, że pomoże każdemu.

Ale patrząc na siebie, widzę zmiany.

Jeszcze dziewięć miesięcy temu podczas badań neurologicznych nie było powodów do większego optymizmu.

Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Moja neurolog chyba sama nie bardzo wiedziała, jak to wszystko ocenić.

W końcu jestem osobą chorą na stwardnienie rozsiane.

A mimo to wyniki badania były wyraźnie lepsze, niż można było się spodziewać.

Rehabilitacja i masaże też robią swoje

Myślę jednak, że nie tylko dieta pomaga mi wracać do lepszej formy.

Ogromną rolę odgrywa również rehabilitacja.

Do tego dochodzą masaże.

I właśnie tutaj pojawia się ciekawy temat.

Moja rehabilitantka jest bardzo ostrożna.

Podczas różnych kursów słyszała, że niektóre masaże u osób z SM mogą teoretycznie prowokować zaostrzenie objawów.

Dlatego nigdy nie działa agresywnie.

Nie wykonuje gwałtownych manipulacji.

Nie robi niczego na siłę.

Zamiast tego pracuje na mięśniach głębokich i tkankach miękkich.

Bez chrupania i bez siły

Najbardziej fascynuje mnie to, że efekty pojawiają się bez żadnego „nastawiania kręgosłupa”.

Bez chrupania.

Bez trzasków.

Bez bólu.

Dla przykładu, ostatnio po rozluźnieniu odpowiednich mięśni moje plecy zaczęły funkcjonować znacznie lepiej.

Kręgosłup jakby sam wrócił do bardziej naturalnego ustawienia.

Organizm po prostu zaczął pracować tak, jak powinien.

I właśnie takie podejście bardzo mi odpowiada.

Rehabilitantka ciągle się rozwija

Nie jest to przypadek.

Moja rehabilitantka regularnie jeździ na specjalistyczne kursy.

Są to szkolenia kosztujące często kilka tysięcy złotych.

Cały czas zdobywa nową wiedzę.

I chyba właśnie dlatego efekty są tak dobre.

Ciekawostką jest również to, że podczas jednego z kursów poznała rehabilitanta i masażystę polskiej reprezentacji piłkarskiej.

To pokazuje, że uczy się od naprawdę dobrych specjalistów.

Czy naprawdę zaczyna się poprawa?

Oczywiście nie zamierzam ogłaszać zwycięstwa nad SM.

To byłoby nierozsądne.

Ale nie mogę też ignorować tego, co widzę.

Brak rzutu.

Lepsze wyniki badania.

Lepsza sprawność.

Mniejsze napięcie mięśniowe.

Łatwiejsze wstawanie.

Większa samodzielność.

To wszystko dzieje się jednocześnie.

Dlatego zaczynam coraz mocniej wierzyć, że połączenie diety, rehabilitacji, regularnych ćwiczeń i odpowiednich masaży naprawdę może przynosić efekty.

Zakończenie

Najbardziej zapamiętam jednak minę mojej neurolog.

To było coś bezcennego.

Myślę, że nie spodziewała się takiego wyniku badania.

A ja?

Ja po prostu dalej robię swoje.

Ćwiczę.

Pilnuję diety.

Korzystam z rehabilitacji.

I walczę o każdy kolejny krok.

Pytanie do Czytelnika

Czy Wy również zauważyliście poprawę po zmianie diety, rehabilitacji lub regularnych ćwiczeniach?





Czytaj dalej

Jeżeli interesują Cię moje doświadczenia związane ze stwardnieniem rozsianym, rehabilitacją i codzienną walką o sprawność, zostań na blogu. Kolejne wpisy już wkrótce.

Meta opis SEO:

Neurolog nie znalazła rzutu SM. Opowiadam o wizycie, rehabilitacji, diecie dr Wahls i zmianach, które zauważam u siebie.

#StwardnienieRozsiane
#SM
#DietaWahls
#RehabilitacjaSM
#ŻycieZSM









Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres