Dlaczego zrezygnowałem z programu leczenia SM? Moje doświadczenia i wnioski

09,05,2016

Dlaczego zrezygnowałem z programu leczenia SM? Moje doświadczenia i wnioski

Podsumowanie

Po kilku latach uczestnictwa w programie leczenia stwardnienia rozsianego postanowiłem z niego zrezygnować na własne życzenie. Nie dlatego, że przestałem wierzyć w leczenie, ale dlatego, że w moim przypadku efekty były zupełnie inne, niż się spodziewałem. Dziś stawiam przede wszystkim na rehabilitację, codzienną gimnastykę, zdrowe odżywianie i ograniczanie stresu.


Dlaczego zrezygnowałem?

Tak, nie pamiętam czy Wam się chwaliłem, ale jakiś czas temu zakończyłem program leczenia SM na własne życzenie.

Powód był prosty.

Według mnie leczenie nie przynosiło oczekiwanych efektów.

Mam wręcz wrażenie, że w trakcie programu moja kondycja stopniowo się pogarszała.

Coraz trudniej było mi utrzymać się na nogach.

Miałem mniej siły.

Gorzej funkcjonowałem na co dzień.

To oczywiście moje osobiste doświadczenie i nie oznacza, że inni uczestnicy programu będą mieli podobnie.

Rehabilitacja zaczęła przynosić efekty

Po zakończeniu programu zacząłem jeszcze bardziej skupiać się na rehabilitacji.

Codzienna gimnastyka, regularne ćwiczenia oraz współpraca z rehabilitantką sprawiły, że moje plecy stały się znacznie silniejsze.

Dziś jestem pewniejszy podczas chodzenia.

Nie oznacza to, że problem zniknął.

Ale różnica jest ogromna.

Patrząc na swoje postępy, często zastanawiam się, gdzie byłbym dziś bez ćwiczeń.

Jestem przekonany, że rehabilitacja odegrała ogromną rolę w mojej poprawie.

Moje doświadczenia z Copaxone

Program, w którym uczestniczyłem, opierał się na leczeniu lekiem Copaxone.

Wielu pacjentom ten lek pomaga i warto o tym pamiętać.

W moim przypadku jednak nie zauważyłem efektów, których oczekiwałem.

Wręcz przeciwnie.

Miałem poczucie, że dzieje się coś niepokojącego.

Dlatego ostatecznie zdecydowałem się zakończyć udział w programie.

Nie twierdzę, że lek był niewłaściwy ani że ktoś zrobił coś niezgodnie z procedurami.

Mogę jedynie opisać własne odczucia i własne doświadczenia.

Poszukiwanie własnej drogi

Po zakończeniu programu zacząłem interesować się różnymi teoriami dotyczącymi SM.

Między innymi natrafiłem na informacje dotyczące witaminy B17.

Postanowiłem sam sprawdzić, jak mój organizm reaguje na pestki moreli, które często są z nią kojarzone.

Po kilku dniach zauważyłem objawy, które przypomniały mi część dolegliwości występujących wcześniej.

To jednak wyłącznie moja obserwacja.

Nie jest to dowód naukowy ani potwierdzenie jakiejkolwiek teorii.

Warto pamiętać, że skuteczność witaminy B17 w leczeniu stwardnienia rozsianego nie została potwierdzona badaniami naukowymi.

Dziś stawiam na to, co mogę zrobić sam

Obecnie skupiam się przede wszystkim na rzeczach, na które mam realny wpływ.

Codziennej gimnastyce.

Rehabilitacji.

Zdrowym odżywianiu.

Pracy nad własną sprawnością.

Ograniczaniu stresu.

To właśnie te elementy przynoszą mi obecnie największą satysfakcję i dają poczucie, że robię coś dobrego dla siebie.

Zakończenie

Nie piszę tego wpisu po to, żeby kogokolwiek zniechęcać do leczenia.

Każdy przypadek SM jest inny.

Każdy organizm reaguje inaczej.

Chcę jedynie podzielić się własną historią i własnymi doświadczeniami.

Jeżeli cokolwiek wynika z tej historii, to przede wszystkim to, że nigdy nie wolno rezygnować z walki o siebie.

W moim przypadku największą różnicę zrobiły ruch, rehabilitacja i codzienna praca nad własnym ciałem.

I właśnie tę drogę zamierzam kontynuować.

Pytanie do Czytelnika

Czy miałeś kiedyś sytuację, w której Twoje doświadczenia z leczeniem lub rehabilitacją były zupełnie inne niż oczekiwania?





Hashtagi

#SM #StwardnienieRozsiane #Rehabilitacja #ŻycieZSM #NiePoddawajSiędki.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres