Rehabilitacja przy SM działa. Dwa miesiące przerwy i kilka sukcesów, które dały mi motywację

📅 08.05.2016

Rehabilitacja przy SM działa. Dwa miesiące przerwy i kilka sukcesów, które dały mi motywację

Podsumowanie

Przez ostatnie dwa miesiące na blogu było cicho. Nie dlatego, że coś się stało, ale dlatego, że codzienne wpisy zaczęły wyglądać niemal identycznie. Mimo ciszy wiele się jednak wydarzyło. Rehabilitacja, ćwiczenia i wsparcie dobrych ludzi przyniosły efekty, które jeszcze kilka miesięcy temu wydawały mi się bardzo odległe.

Blogowy dziennik dobiegł końca

Hej! 😊

Od mojego ostatniego wpisu minęły około dwa miesiące.

Tym samym blog w formie codziennego dziennika właściwie przestał istnieć.

Powód jest prosty.

Codziennie pisałem praktycznie o tym samym.

Pobudka.

Śniadanie.

Ćwiczenia.

Komputer.

I tak w kółko.

Sam zacząłem mieć wrażenie, że opisuję wciąż ten sam dzień.

Ale to nie oznacza, że nic się nie działo.

Wręcz przeciwnie.

630 kilometrów i ogromna różnica

Pierwsza rzecz, która bardzo mnie zaskoczyła, wydarzyła się w kwietniu.

Pokonałem samochodem jako pasażer trasę około 630 kilometrów.

Dla wielu osób nie brzmi to jak wielkie osiągnięcie.

Dla mnie było.

Rok wcześniej po podobnej podróży praktycznie wypadłem z samochodu.

Tym razem po dotarciu na miejsce normalnie wysiadłem z auta.

Bez dramatu.

Bez problemów.

Bez walki z własnym ciałem.

To był moment, który pokazał mi, że rehabilitacja naprawdę działa.

Z balkonika do coraz większej samodzielności

Pamiętacie październik?

Po rzucie SM trafiłem do Grębanina.

Poruszałem się wtedy głównie z balkonikiem i ledwie dawałem sobie radę.

Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Oczywiście nadal mam sporo pracy przed sobą.

Ale różnica jest ogromna.

Coraz częściej widzę efekty codziennej gimnastyki i współpracy z rehabilitantką.

Dlatego niezmiennie powtarzam:

gimnastyka, gimnastyka i jeszcze raz gimnastyka.

Nawet rehabilitantka była zaskoczona

Jednym z największych sukcesów były ćwiczenia, które wcześniej sprawiały mi ogromne trudności.

Pewnego dnia podczas rehabilitacji zauważyłem uśmiech na twarzy mojej fizjoterapeutki.

Po chwili usłyszałem:

„Skubańcu, masz za łatwo. Teraz Ci utrudnimy, bo za łatwo mieć nie możesz!”

Przyznam, że bardzo mi się to spodobało.

Bo skoro ćwiczenia robią się za łatwe, to znaczy, że zrobiłem postęp.

Pod koniec ostatniej rehabilitacji powiedziałem jej jeszcze o jednym swoim osiągnięciu.

Zrobiłem dwa przysiady bez asekuracji parapetu.

Dla większości ludzi dwa przysiady to nic szczególnego.

Dla mnie to było coś wielkiego.

Wcześniej musiałem trzymać się parapetu, żeby nie wylądować na podłodze.

Pokazałem jej te przysiady.

Najpierw pojawiły się wielkie oczy.

Potem uśmiech.

I właśnie ten szok był dla mnie najlepszą nagrodą.

Stał się kolejną dawką motywacji.

Wielkie serca i wielka pomoc

Jest jeszcze coś, co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło.

Akcja charytatywna zorganizowana między innymi przez Pana Przemka Tomasia, Panią Weronikę Urbańską oraz kilka innych osób, których nazwisk niestety nie pamiętam.

Za to bardzo przepraszam.

Wszystkie osoby zostały wymienione podczas relacji na antenie lokalnego radia.

Dzięki tej akcji udało się zebrać prawie 2350 zł.

Pieniądze przeznaczę na sprzęt rehabilitacyjny oraz częstsze wizyty rehabilitantki.

To nie są tylko pieniądze.

To przede wszystkim szansa na dalszą walkę o sprawność.

Dziękuję

Z całego serca chcę podziękować wszystkim, którzy wsparli tę akcję.

Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo mają ogromne znaczenie.

Dzięki Wam mogę dalej ćwiczyć.

Dzięki Wam mogę walczyć.

Dzięki Wam mogę wierzyć, że jeszcze wiele jest przede mną.

I właśnie dlatego się nie poddaję.

Pytanie do Czytelnika

Czy miałeś kiedyś mały sukces, który dla innych wydawał się drobiazgiem, a dla Ciebie był ogromnym krokiem naprzód?



CTA

Jeśli chcesz śledzić moją dalszą walkę ze stwardnieniem rozsianym, rehabilitację i kolejne małe zwycięstwa, zostań na blogu i zaglądaj tutaj częściej.

Wsparcie

KRS: 0000270809
Cel szczegółowy: Kałka 3424

Meta opis SEO

Rehabilitacja przy SM przynosi efekty. Opowiadam o swoich postępach, dwóch przysiadach bez asekuracji i niezwykłej akcji charytatywnej.

Alternatywne tytuły

  1. Dwa miesiące ciszy i kilka sukcesów przy SM

  2. Rehabilitacja działa. Nawet fizjoterapeutka była w szoku

  3. Od balkonika do dwóch przysiadów bez asekuracji

  4. Małe sukcesy, które dają wielką nadzieję przy SM

  5. Dzięki Wam mogę walczyć dalej o sprawność

Hashtagi

#SM #StwardnienieRozsiane #Rehabilitacja #NiePoddawajSię #ŻycieZSM

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres