14.04.2025


Zbieram na WOLNOŚĆ – dosłownie. Potrzebuję windy, żeby wyjść z domu.




Czasem największe marzenia mieszczą się na kilku stopniach. A czasem te kilka stopni staje się przeszkodą nie do pokonania. Zbieram na windę schodową, która pozwoli mi samodzielnie opuszczać dom – bez proszenia, bez czekania, bez barier. Może chcesz dołożyć swoją cegiełkę do tej wolności?





Cześć Wam wszystkim, którzy trafili tutaj przypadkiem, z ciekawości… albo z serca. ❤️

Ten blog prowadzę od lat. Pisałem tu o różnych sprawach – o życiu z SM, o codzienności na wózku, o nadziei, strachu, determinacji.
Dziś piszę o czymś bardzo konkretnym – o ZRZUTCE NA WINDĘ SCHODOWĄ.

Dlaczego?




Bo moje życie toczy się głównie w czterech ścianach. I nie dlatego, że lubię samotność. Po prostu nie mogę samodzielnie wyjść z domu. Mam schody. Nie mam windy. Potrzebuję pomocy innych, żeby z nich zejść. A każdy, kto choć raz walczył o niezależność, wie, jak to potrafi ciążyć.

Dlatego podjąłem decyzję – zaczynam zbierać na windę schodową, która pozwoli mi wychodzić z domu wtedy, kiedy chcę, nie kiedy ktoś może mi pomóc.
Dla wielu to oczywistość. Dla mnie – marzenie o wolności.

Nie proszę Was na siłę.
Ale jeśli poczujesz, że chcesz pomóc – kliknij, wesprzyj, udostępnij.
To naprawdę ogromna rzecz.

👉 LINK DO ZRZUTKI

Z góry dziękuję każdemu – za złotówkę, za dobre słowo, za kliknięcie „udostępnij”.
Dziękuję, że jesteście. Dziękuję, że mogę się dzielić tym, co dla mnie ważne. 🙏


Dzisiejsze hasztagi:

🇵🇱 Polskie:

#wolnośćbezbarier
#życiena100pro
#windadlapotrzebujących
#pomagambochcę
#schodytożadnaprzeszkoda

🇬🇧 English:

#freedommatters
#liftforlife
#dignityforall
#breakbarriers


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres