Powrót do Grębanina. Tydzień rehabilitacji i pierwsze oznaki poprawy

Powrót do Grębanina. Tydzień rehabilitacji i pierwsze oznaki poprawy

20,12,2017

Podsumowanie

Przez ostatnie półtora miesiąca sporo się wydarzyło. Najpierw nieprzyjemny wypadek z szybą w drzwiach, później remont i poprawa bezpieczeństwa w domu, a teraz powrót na oddział rehabilitacyjny w Grębaninie. Jestem tutaj dopiero tydzień, ale już widzę pierwsze efekty intensywnej rehabilitacji metodą PNF.




Dawno mnie nie było

Hej 😊

Dawno nic nie pisałem.

Ostatni wpis pojawił się około półtora miesiąca temu, a od tego czasu trochę się wydarzyło.

Wypadek i zmiany w domu

Jak część z Was pamięta, straciłem równowagę i wpadłem w wewnętrzne drzwi, a dokładniej w szybę.

Skończyło się wizytą na ostrym dyżurze w Kępnie i szyciem rany.

Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, ale wyciągnąłem z tej sytuacji wnioski.

Wymieniłem wszystkie drzwi wewnętrzne na pełne, bez szyb.

Przy okazji wyrównałem schody wejściowe do domu i zamontowałem poręcz.

Kilka razy byłem już bliski upadku na tych schodach, więc uznałem, że lepiej zapobiegać niż później żałować.

Telefon, którego się nie spodziewałem

6 grudnia 2017 roku odebrałem telefon ze szpitala rehabilitacyjnego w Grębaninie.

Usłyszałem pytanie, czy mogę zgłosić się na oddział już 12 grudnia.

Oczywiście zgodziłem się bez chwili wahania.

Normalnie termin miałem dopiero na kwiecień.

Okazało się, że ktoś zrezygnował z pobytu ze względu na święta i Nowy Rok.

Dla mnie była to ogromna szansa.

Jestem zajechany, ale szczęśliwy

Nie będę ukrywał.

Obecnie jestem zmęczony jak koń po westernie. 😄

Trafiłem pod skrzydła bardzo konkretnego rehabilitanta.

Daje mi taki wycisk, że czasami mam problem wrócić do pokoju.

Najczęściej wspomagam się balkonikiem na kółkach.

Jestem niemal pewien, że o samych kulach nie zawsze dałbym radę wrócić po zajęciach.

Ćwiczenia są bardzo intensywne i opierają się głównie na metodzie PNF.

Pierwsze efekty już po tygodniu

Co ciekawe, jestem tutaj dopiero tydzień.

A mimo to już widzę pierwsze oznaki poprawy.

Nie tylko ja.

Podobne obserwacje mają również inni pacjenci.

Na oddziale poruszam się już o kulach.

Pokoje i stołówka znajdują się na parterze, natomiast rehabilitacja odbywa się poziom niżej.

Codziennie mam więc okazję sprawdzać swoje możliwości w praktyce.

Znam tego rehabilitanta

Najciekawsze jest to, że nie spotykam tego rehabilitanta po raz pierwszy.

Pracowałem z nim również podczas rehabilitacji w 2015 roku.

Właśnie wtedy, po bardzo ciężkim rzucie SM, udało mi się opuścić oddział niemal o własnych siłach.

Dlatego bardzo się cieszę, że ponownie trafiłem pod jego opiekę.

Nie każdy pracuje tak samo

Rok temu byłem rehabilitowany przez inną osobę.

Szczerze mówiąc, wielkich efektów wtedy nie zauważyłem.

Poprawa była niewielka.

W tym roku mam okazję obserwować pracę różnych rehabilitantów i widzę, jak ogromne znaczenie ma zaangażowanie prowadzącego.

Dobry specjalista potrafi wyciągnąć z pacjenta znacznie więcej, niż sam pacjent uważa za możliwe.

I właśnie takie mam obecnie odczucia.

Walka trwa dalej

Przede mną jeszcze sporo pracy.

Nie liczę na cuda z dnia na dzień.

Ale po pierwszym tygodniu rehabilitacji odzyskałem coś bardzo ważnego.

Nadzieję.

Nadzieję, że ciężka praca znowu przyniesie efekty i pozwoli mi poprawić sprawność.

A to przy stwardnieniu rozsianym jest bezcenne.

Na zakończenie

Na dziś to wszystko.

Wracam odpoczywać, bo jutro czeka mnie kolejna porcja ćwiczeń.

Trzymajcie kciuki, żeby rehabilitacja nadal przynosiła tak dobre efekty.

Pozdrawiam serdecznie! 😊

Pytanie do Czytelników

Czy mieliście kiedyś sytuację, w której trafiliście na specjalistę, który dosłownie odmienił Wasze leczenie lub rehabilitację?




Meta opis SEO

Powrót do rehabilitacji w Grębaninie. Intensywne ćwiczenia metodą PNF, pierwsze efekty już po tygodniu i nadzieja na poprawę sprawności przy stwardnieniu rozsianym.

Hashtagi

#StwardnienieRozsiane #SM #RehabilitacjaSM #PNF #Grębanin #ŻycieZSM #WalkaOSprawność

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres