cCzy to guz móżdżku czy stwardnienie rozsiane? Moja historia diagnozy SM, która wszystko zmieniła Podsumowanie





Czy to guz móżdżku czy stwardnienie rozsiane? Moja historia diagnozy SM, która wszystko zmieniła


Podsumowanie

Najpierw usłyszałem: guz móżdżku. Chwilę później: stwardnienie rozsiane.
Moja historia pokazuje, jak wygląda droga do diagnozy SM i jak łatwo pomylić objawy tej choroby.


Treść

Zapytałem lekarkę wprost, na jakiej podstawie kieruje mnie do szpitala.
Co podejrzewa?

Nie chciała powiedzieć.

Nie odpuściłem. Powiedziałem jasno, że jestem dorosły i chcę znać prawdę.
W końcu usłyszałem:

– Podejrzenie guza móżdżku.

Brrr…

Zmartwiłem się bardzo. Do dziś nie wiem, jak wróciłem wtedy do domu.
Prowadziłem samochód, ale byłem jak w amoku. Zamyślony, rozbity.

To cud, że nie spowodowałem wypadku.


W domu wszystko przemyślałem.

Nie chciałem czekać.

Umówiłem się do specjalisty z neurochirurgii z Wrocławia, który przyjmował prywatnie w Bierutowie.

Był konkretny. Bez owijania w bawełnę.

Najpierw zrobił standardowe badanie neurologiczne. Na koniec spojrzał na dno oka i powiedział coś, co zmieniło wszystko:

– Pan nie ma guza móżdżku. Pan ma stwardnienie rozsiane.

Szok.

Dodał jeszcze, że są na to leki — dość skuteczne, ale drogie.
4–6 tysięcy miesięcznie.


Szczerze?

Do dziś czasem myślę, czy nie byłoby łatwiej, gdyby to był guz.

Operacja, wycięcie i koniec problemu.

A tu? Choroba na całe życie.

Wiem, jak to brzmi… ale takie myśli przychodzą w takich momentach.


Druga diagnoza. Inna choroba.

Nie wiedziałem już, co jest prawdą.

Nie czekałem. Poszedłem do lekarza rodzinnego, który skierował mnie do neurologa.

Pojechałem do Vity we Wrocławiu.

Trzeci lekarz.

I znowu to samo:

Stwardnienie rozsiane.


Wtedy już nie było wątpliwości.

To był moment, kiedy człowiek ma ochotę po prostu… wyć.

Bo nagle rozumiesz, że Twoje życie się zmienia.


Na końcu trafiłem jeszcze do szpitala, do którego skierowała mnie pierwsza neurolog.

Oddział neurologii w Ostrowie Wielkopolskim.

Powiem krótko — to był koszmar, nie szpital.

Ale o tym napiszę w kolejnym wpisie.

Ciąg dalszy nastąpi…


Hashtagi

#stwardnienierozsiane #SM #diagnozaSM #objawySM #guzmozdzku #neurologia #zyciezSM #chorobaneurologiczna #prawdziwahistoria #niepoddawajsie




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rehabilitacja przy SM. Dziś nogi dostały wycisk, ale pojawiła się też nadzieja

Stwardnienie rozsiane, którego podobno nie mam. 30 lat szukania odpowiedzi

SM i ćwiczenia z gumami – pierwszy raz od dawna poczułem prawdziwy progres